Regulamin - Loguj/Wyloguj

Widzieć szerzej

21 listopada, 2013 autor dacheng

patrzec

„Dziwnie to brzmi, ze na zasadach mma nie możecie walczyć.”

Dziwnie to brzmi, głównie dlatego, że nikt w ogóle czegoś takiego nie powiedział. Już wcześniej wspominałem, że przedstawiciele yiquan w turniejach mma już zaczęli startować. I niektóre szkoły/nurty yiquan skłaniają się głównie w kierunku przygotowania do startów na zasadach K1 i MMA. Ile razy trzeba przypominać to, co już wielokrotnie było mówione?

Pytanie na które odpowiadałem, to „Po co wam własne zasady zawodów?”

A czy ktoś pyta przedstawicieli Muay Thai, po co im własne zawody?

Czy ktoś pyta przedstawicieli BJJ po co im jeszcze zawody BJJ, skoro mogą startować w MMA?

Po to własne zawody, żeby stymulować poziom wyszkolenia we własnej sztuce, w tym zakresie umiejętności, który jest najbardziej charakterystyczny dla tejże właśnie  sztuki.

Czy to nie jest jasne? Jeśli nie jest, to proszę postulować u ćwiczących Muay Thai, albo BJJ, żeby wyeliminowali swoje zawody, a skupili się tylko na przygotowaniu pod MMA.

Gdyby nie to, że kilkadziesiąt lat temu rozwój yiquan został sztucznie zablokowany, od dawna byśmy mieli swoje zawody na swoich zasadach, i teraz nie byłoby potrzeby tłumaczenia rzeczy oczywistych.

„Bo tam jest „przestrzeń” czyli jakby ktoś na pustym parkingu napadł to też nie dobrze bo jest za dużo miejsca?”

Walka w realu/samoobrona to możliwość zaistnienia różnych sytuacji. Jeśli ktoś chce ćwiczyć głównie pod tym kątem, to jego trening musi obejmować rozmaite sytuacje, i gdy jest jeden na jeden, i gdy jest więcej napastników, i gdy  jesteśmy z kolegami przeciw grupie napastników, i gdy jest duża przestrzeń, i gdy jest mała przestrzeń, i gdy jest płasko, i gdy ukształtowanie terenu/otoczenie stwarza zagrożenie.

Jeśli komuś z jakiegoś powodu zależy na takiej wszechstronnej realnej skuteczności, to będzie dążył do nauki czegoś jak najbardziej wszechstronnego, albo do uzupełniania – nauki różnych sztuk. Dla kogoś takiego starty w różnych formułach mogą być częścią nauki.

Przy czym, jeśli ktoś jest zainteresowany głównie zagadnieniami samoobrony, to skupi się głównie na nauce systemów, które to zagadnienie stawiają w centrum, przy czym raczej systemów nowoczesnych, powstających w odniesieniu do współcześnie występujących zagrożeń. Starty sportowe mogą być dla kogoś takiego również rozwijające, ale sporty walki nie mają w centrum zainteresowania zagadnienia samoobrony.

Z punktu widzenia kogoś takiego (o ile potrafi zauważyć proste fakty), żadna z istniejących i możliwych formuł sportowych nie odzwierciedla pełni możliwości realu i przygotowanie pod żadną z takich formuł nie przygotowuje do różnorodności realu. Stworzenie takiej formuły jest niemożliwe.

Nasza formuła jest tylko pewnym przybliżeniem do pewnych warunków walki. Nie do wszelkich, ale do takich, które były względnie typowe w okresie tworzenia się yiquan i jego weryfikacji w realu. Nie chodzi o sprowadzenie wszystkiego do tej formuły, ale o użycie formuły, która sprzyja promowaniu doskonalenia najbardziej charakterystycznych umiejętności. To jest jądro yiquan, ale yiquan nie jest systemem zamkniętym.
Mówię więc o naszej formule nie jako „ostatecznej” (ultimate). Wskazuję natomiast, że inne formuły, z mma włącznie też nie są ultimate. Pewne rzeczy promują, pewne lekceważą. Problemem jest, że niektórzy zbyt absolutyzują mma.

Przedstawiciele yiquan, jak już wspominałem są całkiem otwarci, także na starty w mma. Gdy nasza formuła się rozwinie, i wyłoni się grupa wyczynowa, mam nadzieję, że przedstawiciele mma z kolei nie będą szukać wymówek, ale sprawdzą co potrafią zdziałać na naszych zasadach. Pomijając parter, to można u nas więcej niż w większości istniejących formuł.

Jeszcze raz przypominam, coś co powinno być oczywiste:

1. Na zagadnieniu samoobrony w odniesieniu do współcześnie występujących warunków i zagrożeń skupiają się nowoczesne systemy samoobrony,

2. Sporty walki chociaż w mniejszym lub większym stopniu kształtują umiejętności ważne w samoobronie nie skupiają się bezpośrednio na tym aspekcie,

3. Klasyczne sztuki bliższe są temu co w punkcie 1, chociaż rozwijały się w innych niż współczesne warunkach, więc ich rozwiązania, techniki, metody treningowe nie muszą być zbyt dostosowane do warunków współczesnych.

Wychodząc od klasycznych sztuk walki można pójść w różnych kierunkach (upraszczam i nie wyczerpuję tu wszystkich opcji i możliwych kombinacji):

1. Traktować je jako ciekawostkę folklorystyczną i rodzaj gimnastyki,

2. J.w. plus forma współzawodnictwa zupełnie oderwana od pierwotnego sensu stosowanych metod i technik (np. zawody karate, które nie mają nic wspólnego z technikami zawartymi w treningu podstawowym i kata)

3. Traktować jako punkt wyjścia do modernizacji w kierunku samoobrony w odniesieniu do współczesnych warunków i zagrożeń,

4. Modyfikować w kierunku dostosowania do startów w popularnych obecnie formach konfrontacji sportowej,

5. Hobby polegające na badaniu sensu istniejących w nich klasycznych technik, taktyk, metod treningowych, jak i dlaczego, jakie warunki na to wpłynęły,

6. J.w. plus próba stworzenia takiej formy konfrontacji, która byłaby bliska warunkom w jakich dana sztuka się kształtowała.

7. Różne opcje mogą się też mieszać i przenikać w różnych proporcjach.

To tylko takie bardzo ogólne zarysowanie możliwości dotyczących mniej lub bardziej tradycyjnych sztuk walki. Wyjaśniając jak to jest z yiquan, zakładam rozumienie, że poruszamy się w obrębie tego typu obszaru. Bez rozumienia tak podstawowych rzeczy, ciągle następuje nadmierne upraszczanie i spłycanie, sprowadzanie wszystkiego do jednego punktu odniesienia, a wówczas brak jest możliwości zrozumienia gdzie w tym większym spektrum/obszarze znajduje się yiquan.

Tagi: , , ,

Komentarze wyczone.

Patrnerska strona

Serwis informacyjny MMA najpopularniejszy w Polsce

Trening i motywacja kochamsilownie.pl