Regulamin - Loguj/Wyloguj

Tragiczna sytuacja sztuk walki

29 stycznia, 2010 autor dacheng

tragedia

W 1940 roku o Wang Xiangzhai’u było głośno w Pekinie. Pojawiło się wiele artykułów w prasie przedstawiających jego postać, odbyło się wiele pojedynków, które uczyniły go sławnym. W gazecie „Shibao” ukazał się cykl wywiadów z Wang Xiangzhai’em. Tutaj fragmenty dotyczące sytuacji sztuk walki w Chinach w pierwszej połowie XX wieku.

Dziennikarz:

Jaki jest Pana pogląd na kwestię przetrwania guoshu?

Wang Xiangzhai:

Sztuki walki w naszym kraju znajdują się w stanie chaosu. Ludzie nie wiedzą za czym podążać. Generalnie można powiedzieć, że lekceważona jest istota, a wagę przywiązuje się do rzeczy powierzchownych. Japońskie judo, czy europejski boks, chociaż nie są doskonałe, ale mają swoje zalety. Jeśli porównać z nimi typowych przedstawicieli sztuk walki naszego kraju, to okaże się, że pozostajemy daleko w tyle. Wstyd taki, że chciałoby się umrzeć! Musimy uporządkować stare nauki, udoskonalić je i rozwinąć. Jeśli tego nie zrobimy, nikt nie zrobi tego za nas. Chociaż sam niewiele znaczę, wzywam wszystkich do wspólnego działania. Moja krytyka to właśnie ma na celu.

Dziennikarz:

Kiedy powstała sztuka walki? Jest tyle szkół. Każda twierdzi, że ona uczy prawidłowo. W takiej sytuacji uczniowie nie wiedzą kto ma rację. Co jest prawidłowe?

Wang Xiangzhai:

Nauka opiera się na porównaniu i analizie, co jest lepsze, a co gorsze. W przeciwnym razie każdy będzie tylko mówił, że to co jego jest właściwe, a laicy nie będą w stanie rozróżnić prawdy od fałszu. Jednak jeśli chodzi o sztukę walki, oceny jej wartości nie można ograniczać do kryterium wygranej i przegranej. Trzeba rozważyć, czy jest racjonalna, czy odpowiada ludzkim potrzebom. Jeśli chodzi o racjonalność, mam na myśli to, że jeśli nauka nie prowadzi do osiągnięcia naturalnego, wygodnego odczucia siły i do satysfakcji z nauki, nie nazwałbym tego sztuką walki.

Znajomość lub nie historii sztuki walki nie ma wielkiego znaczenia. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na wartość z punktu widzenia nauki, studiów, zgodność z ludzkimi potrzebami.

Mówi się, że chińska sztuka walki ma bardzo długą historię. W epoce Walczących Królestw pojawiła się formuła walk z rogami na głowie. Sztuka walki stopniowo zmieniała się i rozwijała. W epoce Tang istniały już odrębne szkoły. W epokach Yuan, Ming i na początku Qing sztuka walki prężnie się rozwijała. Było wielu ćwiczących. Ponieważ różni przedstawiciele prezentowali różny poziom umiejętności, wiedzy i inteligencji, powstawały różne szkoły, z których każda twierdziła, że naucza prawdy.

W okresie panowania cesarzy Kangxi i Yongzheng epoki Qing, broń palna nie była jeszcze rozpowszechniona. Władcy obawiali się uprawiających sztuki walki. Starali się więc doprowadzić do ich upadku. Propagowano cywilne wykształcenie, pogardliwie patrzono na sztuki walki. Jednocześnie popierani byli artyści piszący o fruwających w powietrzu mistrzach miecza, co spowodowało, że w wyobraźni zwykłych ludzi sztuki walki stały się czymś magicznym i tajemniczym. Propagowano ćwiczenie form i ustalonych sekwencji, by sprowadzić ludzi na manowce. Nie można było podążać prawdziwą drogą. Opera i opowieści służyły jako narzędzia propagandy. Spowodowali, że ludzie z pogardą patrzyli na zajmujących się sztukami walki. Tak więc sytuacja się coraz bardziej pogarszała, aż do dziś. Naprawdę jest to powód do żalu i do bólu. Szczęśliwie byli mistrzowie, którzy przekazali następcom prawdziwą sztukę. Pozostaje więc jeszcze promyk nadziei. Chociaż w ostatnich 20 latach wszędzie powstały instytucje zajmujące się propagowaniem guoshu. Ale im bardziej propagują, tym szybciej nastąpi upadek. Oni nie wejdą nigdy na prawdziwą drogę sztuki walki.

W rzeczywistości nauka istoty sztuki walki nie jest trudna. Jednak sytuacja jest zła ponieważ zwykli ludzie mają głowy zatrute lekturą fantastycznych powieści o wojownikach. Ponadto dla nauczycieli sztuki walki są przede wszystkim źródłem utrzymania. Oni nie rozumieją istoty sztuki walki, a jeśli nawet coś do nich dociera, to boją się wstydu, gdyby musieli znów uczyć się od kogoś od początku. W ciągu ostatniego pół roku wielu przychodziło do mnie, żeby porównać umiejętności. Nie chcę wymieniać ich nazwisk, żeby mogli zachować możliwość zarabiania na życie. Teraz wiedzą o swoich błędach. Ale dlaczego nie przyjdą, żeby ze mną podyskutować? Dlaczego nie nie chcą już porównywać umiejętności w walce, co przecież pomogłoby im rozwinąć ich umiejętności? Wiedząc, jaka jest prawda, kłamią i atakują. W tajemnicy wymyślają absurdalne historie i udają, że nie mają o tym pojęcia. Jaki takie postępowanie ma sens?

Natomiast jeśli chodzi o tych, którzy nie zajmują się zawodowo nauczaniem sztuk walki, a chcą być uważani za ekspertów, wymyślają tajemnicze historie, by ludzie traktowali ich jak niezwykłe istoty. Są jak widzowie opery, nie mający pojęcia o tej sztuce, a próbujący oceniać artystów i dawać im wskazówki. Oni to czego nauczam nazywają błędnym. A to ośmielę się zaprosić do mnie, by udzielili mi lekcji. Mam nadzieję na małą próbę umiejętności. Jeśli nie mogą przyjechać do mnie, niech zaproponują miejsce i czas, a ja się tam udam. Jeśli się okaże, że ktoś taki ma choćby odrobinę umiejętności, ze wszystkich sił będę go chwalił. Natomiast jeśli nie wykaże się umiejętnościami, nikomu o tym nie powiem. Jeśli ktoś tylko opowiada jakim jest wielkim wojownikiem, nie warte to jest grosza.

Przekład z chińskiego: Andrzej Kalisz

Tagi: ,

Komentarze wyczone.

Patrnerska strona

Serwis informacyjny MMA najpopularniejszy w Polsce

Trening i motywacja kochamsilownie.pl