Regulamin - Loguj/Wyloguj

Relacja z Mistrzostw Świata Muay Thai 27.11 – 5.12.2009, Bangkok

10 grudnia, 2009 autor Lady M

W czwartek 26.11.2009 między 10.00 a 11.00 cała Reprezentacja Polski szczęśliwie wylądowała na międzynarodowym lotnisku Suvarnabhumi w Bangkoku. Po wyjściu z terminalu od razu uderzyło w nas gorące powietrze i poczuliśmy charakterystyczny klimat dla Azji.

Dołączyli do nas jeszcze Rafał Simonides oraz Remigiusz Fabich. Z całą reprezentacją udaliśmy się do hotelu – przygotowanego specjalnie na MŚ. Rafał Simonides korzystając z tego, że był już w Tajlandii gdzie cały czas się szkoli i bierze udział w walkach zawodowych postanowił dołączyć do naszej reprezentacji i wziąć udział w Mistrzostwach i choć odwykł już od walk amatorskich to zdecydował, że na moment zasmakuje tego typu rodzaju walki. Hotel mieścił się na jednej z dzielnic obrzeży Bangkoku – jest to czterogwiazdkowy hotel Grand Ayudhaya. Po zakwaterowaniu i rejestracji w recepcji, która nie odbyła się bez kilku przygód, które jako menager starałem się od razu rozwiązać wszyscy udaliśmy się na odpoczynek i posiłek. Zamieszanie było duże gdyż do hotelu zjeżdżały się ekipy z całego świata. W tym roku w Mistrzostwach świata wzięły udział drużyny z 82 krajów w tym np: IRAK, UGANDA, JAMAIKA, HONGKONG, AFGANISTAN, BENGLADESZ, GEORGIA, to jeżeli chodzi o nietypowe kraje i oczywiście potęgi takie jak: TAJLANDIA, UKRAINA, ROSJA, BIAŁORUŚ, TURCJA i wiele, wiele innych.

W tym roku nasza drużyna składała się z 9 zawodników, trenera, sędziego oraz menagera zespołu. Towarzyszył nam także Prezes PZMT (członek zarządu Światowej Federacji Muaythai IFMA oraz WMC jak również sekretarz generalny Europejskiej Federacji Muaythai EMF) Rafał Szlachta, którego obecność była niezbędna ze względu na wiele spotkań i rozmów, które go czekały z zarządem IFMA.

Menagerem reprezentacji został Robert Karpiński ze szkoły „WARRIOR” z Łodzi.

Sędzią Bogdan Rybka z Krakowa a jako trener ze swoim zawodnikiem pojechał Marek Wyciszkiewicz.

Startujący zawodnicy to:

KOBIETY

Magdalena Rak – junior  do 54kg
Joanna Jędrzejczyk – senior  do 54kg

MĘŻCZYŹNI

Łukasz Kubiak – senior  do 57kg
Rafał Simonides – senior do 60kg
Remigiusz Fabich – senior do 67kg
Rafał Antończak – senior do 71kg
Dominik Zadora – senior do 75kg
Krzysztof Cieciura – senior do 81kg
Jarosław Zawodni – senior do 86kg

Tego samego dnia odbyła się rejestracja zawodników, badania lekarskie oraz próbna waga. Niektórzy nasi zawodnicy musieli zbijać wagę, ale do wagi ostatecznej wszyscy byli w swojej właściwej kategorii. Następnie, jako menager zespołu razem z Prezesem udałem się na losowanie zawodników jak i spotkanie gdzie były przekazane najważniejsze informacje. Po kilku godzinach wszystko było jasne i wiadome, kto jest, w jakiej kategorii oraz ilu jest w niej startujących zawodników. Praktycznie każda kategoria była obstawiona po kilkunastu zawodników i jedynie kategoria Magdy Rak była najmniej liczna gdyż Madzia miała tylko jedna juniorkę, jako przeciwniczkę i była nią Rosjanka. Pozostali mieli do stoczenia w swojej kategorii od trzech a nawet do pięciu walk. Zmęczeni, ale także zadowoleni, że wszystkie pierwsze sprawy organizacyjne mamy za sobą udaliśmy się na spoczynek gdyż następnego dnia miał już walczyć nasz pierwszy zawodnik Krzysztof Cieciura.

27.11.2009 piątek zresztą jak i każdy następny zaczynał się zawsze od badań lekarskich i wagi oczywiście tylko dla startujących zawodników. W tym dniu był nim Krzysztof Cieciura. Tego dnia również odbywało się specjalne uroczyste otwarcie Mistrzostw Świata BANGKOK 2009. Koło godziny 15.00 specjalnie zaproszeni goście rządowi dokonali uroczystego otwarcia, które odbyło się w jednym z największych centrum handlowych w Bangkoku gdzie dla potrzeb zawodów wynajęto całą wielką halę. Wszystkie reprezentacje swoich krajów uroczyście z flagą narodową weszły na halę a po przemówieniach został przygotowany specjalny pokaz Muayboran prezentowany przez zawodników Tajskich zaczynając od tych najmłodszych, następnie były dziewczyny a na końcu panowie.  Pokaz wywarł na wszystkich ogromne wrażenie a szczególności podobał się pokaz przygotowany przez najmłodszych adeptów. Po zakończeniu ceremonii odbyły się pierwsze walki jednocześnie na trzech ringach. Krzysztof walczył pod koniec, więc czekaliśmy z niecierpliwością na pierwszą walkę.

Przeciwnikiem Krzyśka Cieciury był zawodnik z Brazylii Alexandro Carvalho. Zawodnicy walczyli 4 rundy po 2 minuty i po bardzo ładnej technicznej walce gdzie Krzysztof konsekwentnie realizował swój plan,  decyzją sędziów wygrał na punkty zdobywając pierwszy sukces dla naszej drużyny. Był to udany dzień i dał początek nadziei na dalsze sukcesy.

Po pierwszym dniu było już jasne, że poziom Mistrzostw jest bardzo wysoki. Wszyscy nasi zawodnicy poza juniorką walczyli w klasie A czyli z najlepszymi zawodnikami z całego świata. Dodać tu jeszcze trzeba, że Mistrzostwa te to jednocześnie możliwość zakwalifikowania do Olimpiady Sportów Walki, która odbędzie się w Pekinie 2010 roku. Każdy zawodnik stawiał czasami wszystko na jedną kartę gdyż liczyć się będzie tylko pierwsze i ewentualnie drugie miejsce.  Jeszcze nie podano oficjalnie, jakie kategorie wagowe będą brane pod uwagę, dlatego każdy walczył zaciekle mając nadzieje na wygraną i zakwalifikowanie się na tą prestiżową imprezę, która będzie jednym z ważniejszych wydarzeń sportowych na świecie w 2010 roku.

28.11.2009 sobota to walki Joanny Jędrzejczak i Dominika Zadory.

Pierwszą walką była walka Asi, która walczyła z zawodniczką z Kanady Alą Ivashlevich. Po bardzo dobrej zaciętej walce nasza Joasia nie dała żadnych złudzeń przeciwniczce i tak jak Krzysztof decyzją sędziów wygrała na punkty. Asia jest zawodniczką z teamu Ernesto Hoosty i na co dzień szkoli się w Holandii. Jej ciężka praca i serce do walki przynoszą teraz oczekiwane efekty.

Dominik Zadora walczył natomiast z zawodnikiem z Maroko Youness El Mhssani. Dominik już w Polsce udowodnił, że ma serce do walki i nie boi się kontaktu i rywalizacji wręcz przeciwnie z chęcią ją podejmuje. Prze wszystkie rundy Dominik walczył zaciekle, ale przeciwnik przewyższał go troszkę doświadczeniem i ilością stoczonych walk. Decyzją sędziów przegrał na punkty, ale jak na pierwszy start w tak prestiżowej imprezie i na walki w klasie A to trzeba przyznać ze debiut Dominika był naprawdę bardzo udany.  Mimo przegranej ten dzień zaliczamy do udanych gdyż wygrana Asi i debiut Dominika dały nam naprawdę dużo satysfakcji.

29.11.2009 Niedziela. Dzień ten zapowiadał się bardzo pracowicie gdyż miały się odbyć cztery walki naszej reprezentacji w tym kolejna walka Krzysztofa Cieciury. Pierwszą walkę stoczył

Rafał Simonides z Turkiem Ramazanem Cicekiem. Przez cztery rundy jeden jak i drugi nie dawali za wygraną i mocno napierali na siebie. Od razu dało się zauważyć, że walka w pełnych ochraniaczach uniemożliwiała Rafałowi zaprezentowanie pełnego zakresu swoich możliwości. Rafał od pięciu lat walczy zawodowo i odwykł trochę od walk amatorskich. Bardziej traktował ten turniej, jako przygotowanie do kolejnej zawodowej walki, która nie długo będzie toczył w Singapurze. Po czterech rundach sędziowie jednak wskazali na Turka, co było dla nas lekkim zaskoczeniem. Przyznać trzeba, że dziwnie się oglądało Rafała w  amatorskich ochraniaczach , które jakby trochę go hamowały. Pomimo niesamowitych wycięć i obaleń  punkty zostały przyznane Turkowi. Rafał traktował tę walkę bardziej, jako kolejny sparing przed kolejnymi walkami zawodowymi. Nie ukrywamy, że zrobiło się nam przykro , że nie będzie mógł już zawalczyć na tym turnieju. Szkoda, ale taki jest ten sport.  Rafał Simonides zdecydowanie lepiej czuje się w świecie zawodowego, profesjonalnego Muaythai. Rafał w rozmowie  powiedział, że kontuzja barku wykluczyła go na półtora roku z możliwości startowania w zawodach i stąd teraz czuje głód walki i chce ich stoczyć jak najwięcej i gdzie się tylko da. Niektórzy jednak mówią, że tych startów w ostatnim okresie jest trochę za dużo(od sierpnia Rafał stoczył 6 walk) Podczas rozmowy dostrzegłem w jego oczach, że i tak nic go nie zatrzyma.

W następnej walce

Remigiusz Fabich miał się zmierzyć z 15-krotnym mistrzem świata Białorusinem Andreiem Kulebinem. Wiele osób obstawiał o szybki nokaut i wygraną Białorusina. Tymczasem Remek przez cztery rundy starał się efektywnie walczyć, czym zaskoczył Białorusina. Przez cały czas dzielnie stawiał opór i kontratakował. Klasa przeciwnika i doświadczenie zawodowe spowodowało przegraną na punkty. Remigiusz nie może mieć sobie nic do zarzucenia Jak na jego warunki i stoczone walki zaprezentował się znakomicie. Trzeba nadmienić, że Remigiusz Fabich od ponad miesiąca przygotowywał się w Tajlandii specjalnie do MŚ. Na pewno chcielibyśmy żeby ta walka skończyła się na nasza korzyść.

Kolejnym wałczącym był

Rafał Antończak, który walczył z Austriakiem Marco Pleschbergerem. Rafał zaatakował pewnie i zdecydowanie. Atakował różnego rodzaju technikami przeplatając na zmianę ręce i nogi. Oponent okazał się jednak silnym przeciwnikiem i dzielnie stawiał opór. W pewnym momencie Rafał wszedł mocna techniką ręką rozbijając oko Austriaka tak że ten miał problemyz widzeniem. Pod koniec czwartej rundy wydawało się, że wszystko będzie przemawiało na naszą korzyść. Decyzją sędziów jednak na punkty wygrał Austriak. Nie do końca zgadzaliśmy się z tą decyzją, ale nie mogliśmy na to nic poradzić. Trzeba z tego wyciągnąć wnioski i robić swoje.

Czekaliśmy już tylko na walkę

Krzysztofa Cieciury którą miał stoczyć z zawodnikiem z Australii Kimem Olsenem. Pierwsza runda była zdecydowanie dla Krzyśka. Walczył bardzo dobrze kolejny raz realizując swój plan przygotowany wspólnie z trenerem Markiem Wyciszkiewiczem. Niestety w drugiej rundzie coś działo się z udem Krzyśka i po kolejnym lowkicku właśnie na to udo nie był już w stanie walczyć dalej. Naprawdę pecha kontuzja. Gdyby nie ten uraz jesteśmy pewni, że wygrałby tę walke.

Podsumowując ten dzień to skończył się on dla nas niestety pechowo, ale patrzą na naprawdę wysoką klasę zawodników oraz poziom, jaki sobą reprezentowali a także doświadczenie, które mają za sobą myślę, że nasi zawodnicy dali z siebie wszystko i zabrakło po prostu trochę szczęścia gdyż o wszystkich walkach zadecydowała niewielka różnica punktów i tylko w przypadku Krzysztofa Cieciury był to kontuzja. Tak już bywa że ktoś musi przegrać a ktoś wygrać, ale to jeszcze nie koniec gdyż przed nami walki Łukasza Kubiaka, Jarosława Zawodniego i kolejna walka Joanny Jędrzejczak tak, że trzymajcie nadal kciuki i pamiętajcie o nas oraz piszcie słowa wsparcia dla naszych zawodników na forach, bo naprawdę na to zasłużyli.

Każdy dzień to naprawdę ciężka praca. Zawodnicy starają się odpoczywać,  jednocześnie trzymać formę i odpowiednią wagę. Prezes Rafał Szlachta ciągle reprezentuje Polskę na spotkaniach organizowanych prze IFMA i jego zarząd. Ja, jako menager staram się zadbać o wszystkie sprawy związane z naszą reprezentacją od badań i wagi poprzez spotkania dla menagerów, kończąc na wypełnianiu odpowiedniej dokumentacji czy pomoc we wszelkiego rodzajach spraw. Z hotelu wyjeżdżamy o 12.30 a wracamy o 21.00 a czasami później i tak codziennie. Jest to naprawdę duża impreza. Bogdan Rybka całe dni spędza na sędziowaniu a dziennie odbywa się kilkadziesiąt walk. Marek Wyciszkiewicz stara się pomagać zawodnikom w przygotowaniu do walk i podtrzymaniu formy.  Na szczęście niepowtarzalny klimat tego miejsca oraz życzliwość ludzi jak i możliwość zobaczenia wielu wspaniałych zawodników i trenerów z całego świata rekompensuje nam wszelkiego rodzaju trudności.

Kolejną walką, którą stoczyli nasi zawodnicy była walka pomiędzy Łukaszem Kubiakiem a Ugurem Muratem Kilicem z Turcji. Łukasz po raz kolejny trafił na Turka w eliminacjach. Walka była wyrównana, ale decyzją sędziów Łukasz przegrał na punkty. Po walce nasz zawodnik sam powiedział ze nie do końca wykorzystał swoje możliwości i to, nad czym pracował w Polsce przygotowując się do mistrzostw. Były sytuacje gdzie Łukasz naprawdę bardzo ładnie pracował i mógł szalę zwycięstwa przechylić na swoja stronę. Niestety tak już jest, że raz się wygrywa a raz przegrywa. Na pewno dało to Łukaszowi kolejne cenne doświadczenie i na kolejnych mistrzostwach będzie mógł z niego wyciągnąć wnioski. Tego samego dnia, czyli w poniedziałek walczyła także nasza zawodniczka Joasia Jędrzejczyk, która po doskonałej walce wygrała ze Szwedką Madeleine Wall. Asia była podczas tej walki bardzo silna i nic nie było jej w stanie zatrzymać. Wiedzieliśmy już, że to kontynuacja drogi do pełnego sukcesu. Dzień ten dla nas zakończył się ogólnie dobrze gdyż Łukasz stoczył ładną walkę pomimo przegranej a Asi wygrał w przepięknym stylu. Następnego dnia we wtorek walczył Jarosław Zawodni, który toczył pojedynek z Białorusinem Andreiem Herasimchukiem. Walka naprawdę była zacięta i bardzo ciężka. Jeden i drugi mocno napierał do przodu nie dając za wygraną. Jednak w pewnym momencie podczas wymiany uderzeń zaczął Jarkowi krwawić nos na tyle silnie, że za decyzją lekarza sędzia przerwał walkę. Niestety pechowo się to zakończyło dla Jarka, choć wiemy, że determinacja, przygotowanie techniczne, jak i siła i kondycja pozwoliłaby spokojnie Jarkowi wygrać tą walkę jak i następne. Czasami jednak tak się ułoży walka i nie mamy na to wpływu. Pewni jednak jesteśmy, że jeszcze nie raz o Jarku usłyszymy i jego wygranych walkach.
Kolejny dzień środa to kolejna walka tym razem już półfinałowa, którą Asia stoczyła z zawodniczką z Tajlandii Sunaree Preechakul. Asia podczas tej walki pokazał swoje profesjonalne wyszkolenie tocząc doskonały pojedynek z Tajką. Różnorodność technik częstotliwość ich uderzeń oraz dynamika siła i szybkość powodowały, że było to naprawdę mistrzowskie wykonanie. Tajka nie miał nic do pokazania podczas tej walki i bezapelacyjnie przez decyzję sędziów na punkty przy ogromnej przewadze w każdej rundzie wygrała nasza zawodniczka. Naprawdę wielkie gratulacje dla naszej Asi. W ten oto sposób Asia doszła do samych finałów gdzie czekał ja pojedynek z Angielką.
Czwartek był dniem wolnym od walk i odpoczynkiem przed walkami finałowymi. Do południa udaliśmy się na krótką wycieczkę do świątyni Ayutthaya Historical Park gdzie między innymi był kręcony film Kickboxer z Jean Claude Van Dame. Była to okazja do jeszcze bliższego poznania historii i kultury Tajlandii. Natomiast wieczorem była dla wszystkich uczestników mistrzostw przygotowana specjalna uroczysta kolacja na statku, którym płynęliśmy przez Bangkok podziwiając go nocą. W trakcie uroczystej kolacji zostały wręczone uroczyste tabliczki pamiątkowe dla wszystkich prezydentów poszczególnych krajów reprezentujących IFMA a także podziękowania za aktualne działania na rzecz rozwoju Muaythai na świecie. Była to doskonała chwila na odpoczynek i chwilę relaksu przed finałami.
Piątek to finały Mistrzostw Świata. Nasza Asia jak się okazało została wytypowana do wybranych walk finałowych w sobotę na gali z okazji urodzin króla Tajlandii. Było to naprawdę wielkie wyróżnienie i zaszczyt dla Asi jak i dla nas. Natomiast w ten dzień walczyła nasza juniorka Madzia Rak, która w swojej kategorii miała niestety tylko jedną przeciwniczkę z Rosji. Madzia wygrała (W.O.)w swojej kategorii wagowej zdobywając pierwsze miejsce. Szkoda, że nie było więcej przeciwniczek by Magda mogła stoczyć więcej walk… Jednak wytrwałość Magdy i determinacja na pewno spowoduje, że jeszcze nie raz zobaczymy ja na różnorodnych zawodach.
Sobota zapowiadała się bardzo emocjonująco ze względu na finałowa walkę Asi z zawodniczką z Anglii Anną Zucchelli oraz przygotowaną zawodową galę z okazji urodzin króla Tajlandii. Na miejscu znaleźliśmy się około 16.00 i niecierpliwością czekaliśmy na walkę Asi, która był druga w kolejności. Walka Naszej zawodniczki była bardzo zacięta i widać było, że obydwie dziewczyny walczyły z pełną zaciekłością o tytuł mistrzyni świata. Przez wszystkie cztery rundy do końca nie wiedzieliśmy jak decyzja będzie sędziów tak mocno był wyrównany pojedynek. Kiedy przyszła chwila na ogłoszenie werdyktu wszyscy zamarliśmy, lecz po chwili ręka Joasi był w górze i już wiedzieliśmy, że mamy Mistrzynię Świata i złoty medal. Wszyscy byliśmy szczęśliwi a gdy nastąpiła dekoracja usłyszeliśmy Mazurek Dąbrowskiego i ta chwila na długo pozostanie w naszej pamięci. Wielkie gratulacje dla nasze wspaniałej Asi. Później odbyła się wspaniała zawodowa gala gdzie zostały stoczone naprawdę profesjonalne walki na najwyższym poziomie. Do finałów doszedł Brazylijczyk i Tajlandczyk a finał i pas mistrzowski wygrał Brazylijczyk, który wyeliminował Taja bardzo silnymi lowkickami powodując, że ten był niezdolny do walki. Na marginesie swoje poprzednie walki także wygrał przed czasem eliminując także Mistrza Tajlandii tymi samymi kopnięciami. Przyznać trzeba, że technika i siła Brazylijczyka był na wysokim poziomie. Z prawdziwa przyjemnością obejrzeliśmy ta zawodowa galę.
Podsumowując całe Mistrzostwa trzeba od razu przyznać, że poziom ich był bardzo wysoki. Wielu utytułowanych zawodników takich jak Andrei Kulebin z Białorusi, czy Andrei Herasimchuk także z Białorusi przegrali swoje walki, co potwierdza ich poziom. Jeżeli chodzi o naszą ekipę to pomimo tego, że dziewczyn tylko wygrały w swoich kategoriach wagowych to przyznać trzeba ze podczas walk dawali z siebie wszystko i najczęściej o wygranej decydowała decyzja sędziów czasami dla nas niesprawiedliwa, ale tak już bywa i nie ma, co się tłumaczyć. Brakło trochę szczęścia i może także doświadczenia. Lecz na pewno po tych mistrzostwach każdy z zawodników będzie bogatszy o to właśnie doświadczenie i do następnych walk przygotuje się jeszcze lepiej. Cieszymy się z wygranych naszych zawodniczek a w szczególności z wygranej naszej wspaniałej Asi Jędrzejczyk, która nie dosyć, że zdobyła pierwsze miejsce to jeszcze wywalczyła je na specjalnej gali z okazji urodzi króla Tajlandii.
Jako menadżer zespołu chciałbym wszystkim podziękować za współpracę i serce, które włożyli w te mistrzostwa, bo każdy z nich dał z siebie wszystko i każdy z nas odwalił kawał ciężkiej pracy. Nie zawsze się wygrywa, ale każda stoczona walka prowadzi do upragnionego zwycięstwa i o tym trzeba pamiętać. Muaythai się cały czas rozwija i dzięki spotkaniom, które odbył nasz Prezes Rafał Szlachta i nowym ustaleniom rozwijać się będzie jeszcze bardziej. Ważne jest tylko abyśmy pamiętali, że dzięki wspólnym działaniom i współpracy spowodujemy, że Polska może być potęgą na równi z takimi krajami jak Tajlandia, Białoruś, Ukraina czy Rosja. Szczere uznania należą się także Bogdanowi Rybce, który całe dnie spędzał na hali sędziując i biorąc także udział w różnego rodzaju spotkaniach i szkoleniach mających na celu podniesieni poziomu i szkolenia sędziów w naszym kraju. Na koniec jeszcze raz podziękujmy naszym zawodnikom pamiętając o ich ciężkiej pracy i bądźmy z nimi do końca pamiętając ze ktoś, kto nie stał na ringu i nie walczył nie wie jak wiele litrów potu a czasami i krwi trzeba poświęcić, aby moc realizować swoje cele i marzenia. Kibicujcie im cały czas i bądźcie szczególnie teraz z nimi gdyż jest to dla nich na pewno ważne. Jako menadżer dziękuje także za wszystko proszę o wyrozumiałość z opóźnieniem pisania artykułów, lecz był to spowodowane problemami technicznymi i mam nadzieje ze kolejne zawody i mistrzostwa przyniosą nam jeszcze więcej medali i wygranych walk. Trzymam za to kciuki i mocno w to wierzę gdyż serce i chęci do walki naszych zawodników są wielkie. Przekazuje Wam wszystkim serdeczne pozdrowienia od Rafała Simonidesa, który już niedługo (12.12.2009) będzie walczył w Singapurze oraz od Joanny Jędrzejczak naszej złotej medalistki i mistrzyni. Ja także Was pozdrawiam i do zobaczenia na następnych mistrzostwach. Menadżer zespołu Robert Karpiński.

źródło: PZMT

Tagi: , , , , , ,

Komentarze wyczone.

Patrnerska strona

Serwis informacyjny MMA najpopularniejszy w Polsce

Trening i motywacja kochamsilownie.pl