Regulamin - Loguj/Wyloguj

Odrzucić „znak handlowy” systemu mistrz-uczeń

11 kwietnia, 2010 autor dacheng

System mistrz-uczeń jest wychwalany jako coś pięknego i pełnego cnoty. Jednak nawet najwspanialsze rzeczy w naszym kraju ulegają wypaczeniom i degeneracji. Szczególnie dotyczy to środowiska sztuk walki. Uczniowie uważają, że jeśli nie złożą przysięgi na wierność mistrzowi, nie będą mieli możliwości poznania tajemnic jego nauki. Nauczyciele, jeśli uczeń nie przejdzie tej ceremonii, uważają, że nie jest on im na tyle bliski, by uczyć go istotnych rzeczy. Stało się to przyjętą praktyką. To naprawdę obrzydliwe!

Nawet nie mówiąc o tych, których znajomość sztuki jest płytka – przecież oni nie mają tak naprawdę nic wartościowego, co mogłoby stanowić tajemnicę. Ale nawet jeśli ktoś ma coś wartościowego, to trzymanie tego w tajemnicy prowadzi do upadku istoty sztuki. Są tacy, którzy nawet wewnątrz szkoły też utrzymują pewne rzeczy w tajemnicy i nie uczą ich. Naprawdę tego nie rozumiem. To jest najgorsze postępowanie. Dlatego sztuka walki jest tak niejasna. Przez to dziś tak rozpowszechnione są dziwaczne style i ogłupiające teorie. Nie mogę powstrzymać westchnienia!

Można powiedzieć, że Istota sztuki walki jest niezwykła jak prawa natury, można powiedzieć, że jest głęboka jak tajemnice nieba i ziemi. Ćwicząc bez zrozumienia praw, nigdy nie osiągnie się istoty. Nawet ćwicząc zgodnie z prawami, można uczyć się całe życie i nie wyczerpać możliwości rozwoju. Po co więc te tajemnice?

Każdy człowiek powinien traktować innych jak członków rodziny, myśleć o innych jak o sobie. Tylko tak na świecie zapanuje spokój i harmonia. Pomyśl o sytuacji, gdyby na świecie nie byłoby ludzi, poza tobą i twoją rodziną. Gdyby twoja samolubność osiągnęła najwyższy szczyt, jakby to wyglądało? Obawiam się, że szczęście ludzkości byłoby zniszczone na zawsze.

Nasz kraj znajduje się w stanie upadku. Wiele  rzeczy ma się u nas gorzej niż gdzie indziej. To jest nasza choroba. A nauka jest wspólną własnością ludzkości od najdawniejszych czasów. Nie powinno być pod tym względem podziału ze względu na granice i terytoria, a tym bardziej gdy chodzi o kraj i jeden naród. Ale i na inne narody i kraje należy patrzeć jako część wspólnoty. Granice nie powinny stanowić bariery dla nauki. Wszyscy żyjemy pod jednym niebem, w promieniach tego samego słońca. Jak mogą istnieć tajemnice w nauce? Takie postępowanie jest tak niskie, że nawet nie warto o nim pisać.

Ucząc sztuki walki, nie odmawiam nikomu nauki, uczę najlepiej jak potrafię, gdy uczeń pyta, ja staram się wyjaśnić kwestię najlepiej jak potrafię. Najbardziej obawiam się tego, że uczniowie mogliby nie zrozumieć i nie opanować tego, czego uczę, i nie byłoby nic wartościowego w tym, czego oni by dalej nauczali. Dlatego głęboko żałuję, gdy widzę, że ktoś słucha, a nie rozumie, albo rozumie, ale nie praktykuje tego. Gdy widzę, że ktoś rozumie i ćwiczy i osiąga rezultaty, cieszę się niezmiernie. Jest to dla mnie wielka pociecha.

Nie nazywam siebie mistrzem. To co istotne, to cenić ducha, wysoko ważyć uczucia, a nie skupiać się na nazwach i tytułach. Uczę prawdziwych rzeczy. Chociaż nie nazywam się mistrzem, ale ci którzy odnoszą korzyści z mojego nauczania, odnoszą się do mnie jak do mistrza. Zniknął tylko pusty tytuł, ale pozostała istota. Czy coś zostało utracone?

A jeśli ktoś oszukuje ludzi nauczając dziwacznych styli i ogłupiających teorii, i ktoś uroczyście złoży mu pokłon i przysięgę na wierność, nazywając mistrzem, a potem odkryje bzdurność jego nauk i znienawidzi go, to gdzie jest mistrz? Pozostaje tylko pusty tytuł, a nie ma istoty.

Gdy ustalony zostaje podział na mistrza i ucznia, pojawiają się pojęcia szacownego autorytetu, i podległego zwolennika. Nawet gdy uczeń zauważy błędy w nauczaniu mistrza, obawia się obrazić go i naruszyć jego autorytet, więc nie zwróci mu uwagi. A gdy zwróci mu uwagę, mistrz poczuje się obrażony, uzna że jego autorytet został zagrożony, skarci ucznia, a nie skoryguje swoich błędów. O jakiej istocie sztuki walki można wtedy mówić? Widzimy, że system mistrz-uczeń nie jest korzystny w sztuce walki.

Ponadto konflikty pomiędzy szkołami, często zaogniają się w wyniku rozpowszechnienia systemu mistrz-uczeń. Od systemu mistrz-uczeń zaczyna się sekciarstwo, z sekciarstwa rodzi się mrowie szkół, chaos koncepcji. W taki sposób sztuka walki może nigdy nie odzyskać swojej istoty i blasku. Upadek może się jeszcze pogłębić!

Jeśli uczeń robi postępy, to faktycznie ma mistrza. Natomiast jeśli złoży trzy tysiące pokłonów i osiemset razy wypowie słowo mistrzu, ale w nauce nie robi postępów, to gdzie podział się mistrz? Jakie znaczenie mają wtedy takie tytuły?

Należy wiedzieć, że nauka to tajemnice natury, a natura to nasz wspólny nauczyciel. Dlatego postuluję likwidację systemu mistrz-uczeń. To jest mój pogląd.

Jednak system mistrz-uczeń jest od dawna rozpowszechniony w środowisku sztuk walki, więc być może nie da się go od razu wyeliminować. W takim razie zalecałbym ostrożność. Obie strony powinny sobie zdawać sprawę z wiedzy i charakteru drugiej osoby, zanim zdecydują się na przyjęcie tego układu. To wydaje się dość właściwe.

Wang Xiangzhai

Przekład z chińskiego: Andrzej Kalisz

Tagi: ,

Komentarze wyczone.

Patrnerska strona

Serwis informacyjny MMA najpopularniejszy w Polsce

Trening i motywacja kochamsilownie.pl