Regulamin - Loguj/Wyloguj

Nie tylko smoki. Fantastyka w literaturze chińskiej.

5 lutego, 2010 autor Cavior

Autor: Dawid Juraszek. Artykuł zamieszczono za zgodą Autora.

Nie tylko smoki. Fantastyka w klasyce literatury chińskiej.

 Czy w dwóch średniej grubości tomach można reprezentatywnie ująć rozwój literatury kraju o tak długiej i burzliwej historii? Wydawca dwujęzycznej antologii pt. „The Core of Chinese Classical Fiction” zapewnia, że zbiór „w pełni odzwierciedla rozwój chińskiej fikcji literackiej, tym samym oferując czytelnikowi zagranicznemu wielką pomoc w śledzeniu jej ewolucji”. A więc jednak.

 Wydana po raz pierwszy w Pekinie w 1990 r. chińsko-angielska antologia doczekała się do dziś trzech edycji. Najstarsze zamieszczone w zbiorze opowieści pochodzą z III wieku n.e., ostatnie z początku wieku XX. Utwory, pogrupowane zgodnie z kryterium historycznym, opatrzono wyjaśnieniami wprowadzającymi czytelnika w realia polityczne, społeczne i kulturalne epoki, a także biogramami autorów. Krótkie opowieści prezentowane są w całości, z dłuższych wybrano najciekawsze fragmenty. Zamieszczona na końcu tabela chronologiczna pozwala osadzić chińskie wydarzenia literackie i historyczne w kontekście globalnym.

GENEZA I CECHY CHIŃSKIEJ FIKCJI LITERACKIEJ

 Korzenie literatury chińskiej sięgają głęboko w przeszłość, do prymitywnych ludów zamieszkujących tamte rejony przed powstaniem cywilizacji. Od zarania dziejów pieśni i opowieści pomagały w pracy i dostarczały rozrywki w czasie wolnym, a mity pozwalały zrozumieć otoczenie. Znaczące wydarzenia historyczne stawały się legendami. Wiele dawnych przekazów chińskich dotyczy walk między plemionami i królestwami oraz czynów wybitnych jednostek. Mity krążące z ust do ust podlegały ciągłemu rozbudowywaniu do IV w. p.n.e., kiedy to ich fragmenty zaczęły pojawiać się w pisanych utworach filozoficznych, historycznych, geograficznych i poetyckich. Najstarsze dzieło geograficzne Chin, „Księga gór i mórz”, jest w istocie zbiorem mitów, objaśniającym, jak powstało geograficzne otoczenie człowieka. Legendy i mity w olbrzymim stopniu wpłynęły na literaturę późniejszą, zwłaszcza na fantastykę.

 Początków chińskiego piśmiennictwa niektórzy zwykli upatrywać w mitycznej dynastii Xia (ok. XXI do XVI wieku p.n.e.), choć archeolodzy pierwsze zapisy na kościach wróżebnych datują na okres dynastii Shang (XVI do XI w. p.n.e.). Za panowania dynastii Zhou (XI do III w. p.n.e.) władcy setek królestw toczących ze sobą wojny potrzebowali wykształconych doradców. Kultura, dotąd pozostająca w rękach szlachty, stała się udziałem zwykłych obywateli, a intelektualiści zwrócili się ku filozofii w poszukiwaniu odpowiedzi na zagadki bytu i zagadnienia sztuki rządzenia. Pojawiały się różne poglądy i rozwiązania, co znalazło odbicie w pojęciu „współzawodnictwa stu szkół myślenia”. Powstały dzieła filozoficzne i historyczne, narodził się konfucjanizm. By uatrakcyjnić swoje wywody i przystępnie wytłumaczyć abstrakcyjne teorie, intelektualiści zaczęli odwoływać się w esejach do przysłów, mitów i legend. Najwcześniejsze chińskie baśnie przetrwały właśnie w dziełach filozoficznych, historycznych i innych. W następnych wiekach wyodrębnili je i napisali na nowo wielcy twórcy.

Jako byt coraz bardziej samodzielny, chińska fikcja literacka zaczęła pojawiać się mniej więcej w IV w. n.e.. Sztuka pisania opowiadań rozwijała się od wieku VII do XIII. Między XIV a XVI wiekiem pojawiły się nowele pisane wspólnie przez literatów i twórców ludowych, potem upowszechniały się powieści indywidualnych autorów.

 Chińskie przysłowie głosi: „Trudno odróżnić dzieło historyczne od literackiego”. W istocie starożytne chińskie traktaty historyczne mają wiele cech utworów literackich. Żywe dialogi, bogate opisy ubiorów i scen potrafią zwieść niezorientowanego czytelnika. Jednak fikcja jako taka nigdy nie cieszyła się w Chinach szacunkiem i nie była uznawana za dziedzinę sztuki. Termin oznaczający fikcję literacką, „xiaoshuo” („nic nie znacząca gadanina”) został po raz pierwszy użyty przez filozofa Zhuang Zi (369-286 r. p.n.e.). Na takie miano zasługiwała m.in. opowieść o olbrzymie Gonggongu, który wywołał trzęsienie ziemi. Pisanie fikcji nie przekładało się na sławę i bogactwo. Wątki powszechnie plagiatowano i przerabiano, sami autorzy często pisali anonimowo lub przypisywali swoje utwory dawnym uczonym. Wiele dzieł przerabiano tyle razy, że stały się w istocie pracami zbiorowymi. Do opowieści cieszących się popularnością wielbiciele dopisywali sequele. Jeśli komuś nie podobało się zakończenie, po prostu je zmieniał. Działo się tak jeszcze w XIX wieku.

Specyficzną cechą chińskiej fikcji literackiej była obecność wielu bohaterów. Wymuszało to poświęcanie szczególnej uwagi charakteryzacji, często poprzez kontrastowe zestawianie odmiennych postaci. Nadaniu każdej  z nich indywidualnych cech służyły opisy sposobu mówienia czy zachowania. Zarazem fikcja „mocno stała na nogach” – do dziś wiele z dawnych dzieł dostarcza bezcennych informacji na temat realiów codziennego życia ludzi współczesnych autorom.

OKRES PODZIAŁU CHIN (222-589 r. n.e.)

By w pełni zrozumieć twórczość tego okresu, trzeba nieco cofnąć się w czasie. Dynastia Han (206 r. p.n.e. – 220 r. n.e), najpotężniejsze imperium na kontynencie azjatyckim, porównywalne pod wieloma względami z Imperium Romanum, po kilkudziesięciu latach walk i niepokojów podzieliło się na królestwa Wei, Shu i Wu. Nastąpił kilkusetletni okres naprzemiennych prób jednoczenia i podziału Chin, który nie mógł pozostać bez wpływu także na twórczość.

Dyskusje polityczne intelektualistów, u szczytu potęgi dynastii Han korzystających z niejakiej wolności słowa, z czasem stały się niebezpieczne. Zwróciwszy się ku tematyce metafizycznej, uczeni znacząco wzbogacili techniki prowadzenia dyskursu. Zaczęli także rzucać wyzwanie konwenansom poprzez nieszablonowe zachowanie. Narodził się podziw dla ekscentryczności i w rezultacie nowy gatunek literacki – anegdoty.

Polityczne burze, niekończące się walki i niepokoje społeczne przekładały się na światopogląd zwykłych ludzi. Pesymistyczne spojrzenie na życie zaowocowało popularnością taoizmu, który przybył do Chin pod koniec epoki Han. Taoiści opowiadali historie o duchach, bóstwach, cudach, nieśmiertelności i świecie nadprzyrodzonym. Ludzie chętnie przyjmowali idee eskapistyczne i obietnice lepszego życia po śmierci. Rosła też popularność buddyzmu. Zaczęła się budowa świątyń i klasztorów. Pojawiły się przekłady buddyjskich pism, krążyły niezwykle opowieści.

Autorami większości z nich byli ludowi opowiadacze, jednak to władający pismem uczeni zapisywali je dla szerszej publiczności. Najważniejsze zbiory opowieści to „Księga bóstw i cudów”, napisana w stylu „Księgi gór i mórz”, „Zapis badania rzeczy” autorstwa Zhang Hua, „Zapomniane opowieści” Wang Jia, „Zapiski o duchach”, „Suplement do Zapisków o duchach” czy „Kroniki światła i ciemności”. Ważnym czynnikiem w narodzinach chińskiej fikcji była myśl buddyjska. W niektórych utworach oprócz istot nadprzyrodzonych znanych z chińskiej tradycji pojawiają się istoty o pochodzeniu indyjskim, a pewne wątki zaczerpnięto wprost z indyjskich opowieści. Wiele utworów napisano z myślą o nawróceniu ludzi na buddyzm, jednak mimo „propagandowego” charakteru wpłynęły one pozytywnie na rozwój fikcji literackiej. To one położyły podwaliny pod chińską literaturę, a tematy które podówczas się pojawiły miały się przewijać w twórczości wielu przyszłych pokoleń.

„Zapiski o duchach”
Gan Bao, historyk za panowania Wschodniej Dynastii Jin (317 – 420 r.) skompilował „Zapiski o duchach” z ludowych opowieści traktujących o złych i dobrych duchach. Z niegdysiejszych trzydziestu tomów pozostało dwadzieścia, zebranych za dynastii Ming. Jedna z historii nosi tytuł „Ofiara dla węża” i zaczyna się od opisu tytułowego potwora, terroryzującego mieszkańców królestwa Dongyue:

Na północnym zachodzie żył wielki wąż, długi na blisko osiemdziesiąt stóp, a tak gruby, że aby go opasać trzeba było tuzina ludzi. […] Jego głowa była wielka jak wachlarz do plewienia zboża, a oczy niczym lustra z polerowanego brązu szerokie były na dwie stopy.

Żołnierze ginęli w paszczy węża, ofiary ze zwierząt zdawały się na nic. Wreszcie pojawiła się wieść, że potworowi co osiem miesięcy trzeba składać w ofierze dziewice dwunasto- lub trzynastoletnie. Poskutkowało. Minęło kilka spokojnych lat. Kiedy przyszła pora złożyć w ofierze dziesiątą dziewczynkę, okazało się, że nie można takowej znaleźć. Wreszcie Ji, najmłodsza córka Li Dana, wzięła na siebie odpowiedzialność za losy społeczności:

– Moi nieszczęśni rodzice mają sześć córek, lecz żadnego syna, a zatem żadnego prawdziwego potomka. […] Jesteśmy dla nich tylko ciężarem, nie ma z nas żadnego pożytku, więc im wcześniej pomrzemy, tym lepiej.

Z ostrym nożem i wyszkolonym psem Ji wymknęła się rankiem z domu. Ledwo wąż wychylił z jaskini obmierzły łeb, pies jął kąsać potwora, a sama Ji zaszła go od tyłu i dotkliwie poraniła. Wąż próbował umknąć, ale nie odpełzł daleko, nim umarł. Kiedy  Ji odkryła w grocie szkielety dziewięciu dziewczynek, zapłakała gorzko:

– Biedactwa, wąż was zjadł, bo byłyście zbyt bojaźliwe! W nagrodę Ji została żoną księcia, a jej ojciec wysokim urzędnikiem.

„Kroniki duchów i upiorów”
O autorze „Kronik” wiadomo tylko, że zwał się Xun. Nie znamy także oryginału zbioru, a zaledwie 24 opowieści odkryte przez Lu Xuna (1881-1936 r.), który włączył je do swojej książki. Jedną z ocalałych opowieści jest „Uczony i bezgłowy duch”:

Uczony Ji Kang lubował się w podróżowaniu. Pewnego dnia zatrzymał się na noc w opustoszałym posterunku kilkadziesiąt li (1 li – ok. 0,5 km) na południowy zachód od Luoyang. Niegdyś przeprowadzano tu egzekucje; teraz nocującym przytrafiały się dziwne wypadki. Uczony miał jednak czyste sumienie i nie czuł strachu. Kiedy zapadł wieczór, zaczął grać na lirze. Wtem znikąd ozwał się głos: Brawo! Ji Kang odłożył lirę i spytał niewidzialnego słuchacza o tożsamość.

– Jestem trupem. […] Mieszkam tu od tysięcy lat. Kiedy usłyszałem, jak grasz dźwięcznie i wdzięcznie na swej lirze, nie mogłem się powstrzymać, musiałem przybyć posłuchać, bowiem niegdyś też uwielbiałem muzykę. Niestety zostałem zabity bez powodu, a me ciało okaleczono,  lepiej więc, byś mnie nie ujrzał.

Duch zachęcił uczonego do dalszego grania. Ten po pewnym czasie nie wytrzymał:

– Czemu się nie pokażesz? Po co nam przejmować się wyglądem?

Wtedy duch objawił się, trzymając w ręce własną głowę, i zaczął ze znawstwem rozprawiać o muzyce. Wreszcie poprosił o lirę. Przed świtem zdążył jeszcze nauczyć Ji Kanga nieznanej mu a znakomitej melodii. Odchodząc, duch zapewnił uczonego o swojej tysiącletniej przyjaźni.

„Suplement do ‘Zapisków o duchach’”
„Suplement” tradycyjnie przypisywany jest pisarzowi i poecie Tao Yuanmingowi (365-427 r.). W jednej z opowieści pojawia się jednak wzmianka o wydarzeniu, które miało miejsce już po jego śmierci, co najprawdopodobniej oznacza, że „Suplement” został przerobiony czy nawet podrobiony przez twórców późniejszych.

Bohaterem „Pani Białego Strumienia” jest Xie Duan, sierota wychowany przez sąsiada. Chłopak ciężko pracował całymi dniami, a mieszkańcy wioski martwili się, że nie ma żony. Pewnego dnia Xie Duan znalazł ślimaka, którego skorupa była wielka jak półtorakwartowy garniec. Wziął dziwoląga do domu i włożył do słoja jako ciekawostkę. Kiedy następnego dnia wrócił po pracy do domu, jedzenie i picie już nań czekało. Poszedł do sąsiada, by podziękować za pomoc. Ten jednak zaprzeczył, by miał z tym cokolwiek wspólnego. Następnego dnia sytuacja się powtórzyła. Po kilku dniach Xie Duan udał się z powrotem do sąsiada, lecz ten tylko się zaśmiał:

– Wiem przecież, że cichcem wziąłeś sobie żonę. Teraz ci gotuje. Po co udajesz, że to moja sprawka?

Zdumiony Xie Duan wyszedł następnego dnia z domu wcześnie jak zwykle, ale zaraz zakradł się z powrotem i zajrzał przez dziurę w płocie. Ujrzał, jak ze słoja wychodzi młoda dziewczyna i rozpala ogień. Wszedł do kuchni i zapytał, kim jest i czemu dlań gotuje. Dziewczyna chciała zrazu wrócić do słoja, ale nie mogła, odparła więc:

– Jestem Panią Białego Strumienia na Drodze Mlecznej. Niebiański Cesarz ulitował się nad tobą zobaczywszy, jak samotne lecz cnotliwe życie prowadzisz, i nakazał mi pomagać ci w domostwie. […] Zaszedłeś mnie znienacka i zobaczyłeś w prawdziwej postaci. Nie mogę tu dłużej zostać. Ale tobie będzie się od teraz lepiej powodziło. […] Zostawię ci skorupę. Używaj jej jako pojemnika na zboże, a nigdy nie będzie pusty.

To rzekłszy zniknęła w nagłej burzy. Xie Duan założył świątynię, znalazł sobie żonę i został wysokim urzędnikiem.

„Kroniki światła i ciemności”
Liu Yiqing, autor „Kronik”, był krewnym jednego z cesarzy Dynastii Północnych i Południowych (420-589 r.). Oryginalne wydanie „Kronik” liczyło 20 tomów, dzięki znanemu nam już Lu Xunowi dziś znamy 260 z zawartych w nich opowieści.

Historia opisana w „Górze Tiantai” rozgrywa się w środkowym okresie panowania dynastii Han. Liu Chen i Ruan Zhao zgubili drogę w górach i groziła im śmierć głodowa, kiedy nagle zobaczyli drzewo brzoskwiniowe na szczycie góry. Wspięli się ostatkiem sił i spałaszowali owoce. Kiedy pokrzepieni czerpali wodę z rzeki, ujrzeli jak z prądem spływa drewniany kubek z gotowanym sezamem. Uznali, że niedaleko ktoś musi mieszkać. Niewiele myśląc udali się w górę strumienia i po kilku milach napotkali dwie boskie piękności.

– Pan Liu i pan Ruan przynieśli nam nasz kubek! – uśmiechnęły się dziewczęta. Liu i Ruan nie przypominali sobie znajomości, ale przywitali się jak z dobrymi znajomymi. Kobiety zaprosiły ich do domu zdobnego jedwabiem, srebrem i złotem. Czekało tam kilkadziesiąt służek, które otrzymały polecenie przygotowania nieco przestraszonym przyjaciołom posiłku. Nocą do młodzieńców przyszły obie piękności i ukoiły ich lęki.

Po dziesięciu dniach Liu i Ruan chcieli się zbierać, lecz dali się przekonać do zostania trochę dłużej. „Trochę” przeciągnęło się do pół roku. Wreszcie piękności dały się ubłagać. Kiedy jednak młodzieńcy wrócili do siebie, okazało się, że domy wyglądają inaczej, a wszyscy ich krewni i znajomi dawno pomarli. Po długich dociekaniach odnaleźli swego potomka z siódmego pokolenia, który rzekł im, że słyszał jakoby dawno temu zgubili się w górach i nigdy nie wrócili. Młodzieńcy nie zabawili długo – wyjechali i nikt nie wie, dokąd.

„Duchy skrzywdzonych”
„Duchy skrzywdzonych” zawierają wiele buddyjskich w korzeniach opowieści o sprawiedliwej zemście. Ich autorem jest Yan Zhitui (531-590 r.), cesarski doradca i dowódca wojskowy, zajmujący się także zbieraniem opowieści.

Tytułowy bohater „Żelaznego Moździerza” to chłopiec, którego matka zmarła przy porodzie. Ojciec ożenił się na nowo z kobietą okrutną i nienawidzącą pasierba. Kiedy rodziła swojego syna, przysięgła: – Jeśli nie zabije Żelaznego Moździerza, nie będzie wart być moim dzieckiem. Chłopca nazwała Żelaznym Tłuczkiem, mając nadzieję, że tłuczek przemoże moździerza. Z pasierbem obchodziła się okrutnie – biła, głodziła, kiedy nastawały chłody odmawiała ciepłego odzienia. Ojciec Żelaznego Moździerza był tchórzem, a poza tym często wyjeżdżał, chłopiec nie miał więc znikąd pomocy i w końcu umarł. Liczył sobie wtedy szesnaście lat. Dziesięć dni później jego głos rozległ się nad łożem macochy:

– Nikomu nie szkodziłem, a zostałem zamęczony na śmierć. Moja matka złożyła w Niebiosach skargę, a ja dostałem polecenie zabrania Żelaznego Tłuczka. Będzie cierpiał jak ja cierpiałem i rychło rozstanie się z tym światem.

To rzekłszy duch zadomowił się na belce pod sufitem. Macocha klęczała, biła się po twarzy i składała duchowi ofiary, ale na próżno. W nocy próbowała ukradkiem poskarżyć się Niebiosom, ale duch czuwał.
– Jak śmiesz się na mnie skarżyć? Zniszczę ci dach!

Domownicy usłyszeli odgłosy piłowania i zobaczyli spadające trociny, a potem rozległ się trzask belki sufitowej. W panice wybiegli na zewnątrz, ale okazało się, że to tylko ułuda. Następnie zjawa nawiedziła swego sześcioletniego przyrodniego brata:

– Po moim zabójstwie nie powinieneś żyć w takich wygodach! Spalę ci dom!

Wszyscy zobaczyli ogień i dym i znów ulegli panice, ale ogień sam wygasł, a dom był nieuszkodzony. Duch zabawiał się z nimi w ten sposób co dnia i śpiewał smutną pieśń o mrozie, co ścina kwiaty. Jego przyrodni brat od pojawienia się zjawy był stale chory, całe ciało miał obolałe, spuchnięte i wzdęte. Nie mógł jeść, a duch wciąż go bił. Po miesiącu dziecko zmarło, a Żelazny Moździerz zniknął i już nie powrócił.

DYNASTIA TANG (618-907 r.)

Koniec VI wieku przyniósł kres podziałowi i ciągłym wojnom. Kilkadziesiąt lat później do władzy doszła potężna dynastia Tang. Rozpoczął się złoty wiek chińskiej kultury i cywilizacji. Stolica Cesarstwa, Chang’an, była największym miastem ówczesnego świata i międzynarodowym centrum gospodarczym i kulturalnym, na ulicach którego spotykali się przybysze ze Wschodu i Zachodu. Rozwijał się przemysł i rolnictwo, rękodzieło i handel, sztuka i architektura. Trójkolorowa porcelana oraz rozmaite gatunki jedwabiu cieszyły się wielkim wzięciem, upowszechniła się uprawa herbaty. Z całej Azji, Indii a nawet Arabii przybywali kupcy, uczeni i artyści a stołeczna akademia przyjmowała zagranicznych studentów.

W ślad za tym rozwojem przyszedł wielki renesans w sztuce. Wymiana kulturowa z innymi krajami Azji była ważnym czynnikiem w rozkwicie wielu dziedzin, jak muzyka czy taniec. Rosnący dobrobyt i liczba mieszkańców miast spowodowała powstanie zapotrzebowania na sztukę. Rozwojowi malarstwa towarzyszył rozkwit słowa pisanego: poezja opiewała wieś i przyrodę, a obok esejów pojawiły się romanse.

Romanse powstałe między VII a X wiekiem mają swój własny, niepowtarzalny charakter. Obszerne, pisane prozą, opiewały cuda, miłość i czyny wojowników. Nie zrywały całkiem z tradycją opowieści z poprzedniej epoki – we wczesnych romansach wciąż pojawiają się duchy i upiory, a wiele idei ma charakter eskapistyczny  – ale z czasem tematyka ewoluowała w kierunku opowieści realistycznych, opisujących problemy życia w społeczeństwie feudalnym.

Zrazu krytycy odnosili się do romansów z lekceważeniem, uważając je za literaturę gorszego sortu. Czas pokazał jednak, że romanse epoki Tang były milowym krokiem w rozwoju chińskiej fikcji literackiej. Wcześniejsi autorzy zbierali ludowe opowieści, teraz twórcy kreowali własne fabuły. Dramatyczne przygody wyrazistych bohaterów w niezwykłych miejscach, zwykle kończące się szczęśliwie, przekładały się na popularność wśród czytelników. Dzięki barwnemu językowi, dopracowanej charakteryzacji i precyzyjnej strukturze romanse stanowiły nową jakość.
Z czterech zawartych w zbiorze tekstów z epoki fantastykę reprezentują dwa.

„Córka Smoka”
Autor „Córki Smoka”, Li Chaowei, żył na przełomie VIII i IX wieku. Niezwykłe przypadki dzielnego bohatera stworzonej przezeń opowieści przywoływane były często w następnych pokoleniach.

Uczony Liu Yi wracał do siebie z wojaży, kiedy ujrzał piękną, lecz zabiedzoną dziewczynę, pasącą owce. Zagadnięta pasterka wybuchnęła płaczem i opowiedziała, jak została wypędzona przez swego teścia, króla-smoka jeziora Dongting (dziś w środkowochińskiej prowincji Hunan), gdy odważyła się poskarżyć na złego męża. Poruszony Liu zgodził się oddać list dziewczyny do rąk króla-smoka.

Po ponad miesiącu podróży przybył na miejsce i zgodnie ze wskazówkami zapukał trzykrotnie w korę drzewa pomarańczowego, rosnącego nad brzegiem jeziora. Znalazł się w ogromnym pałacu o niezliczonych wieżach, pawilonach i bramach, gdzie rosły najrzadsze rośliny świata. Władca ulitował się nad losem synowej i sprowadził ją do pałacu. Wyprawiono iście królewską ucztę i tańce. Między uczonym a księżniczką nawiązało się uczucie, ale próba szantażu, jaką podjął wujek dziewczyny, by Liu ją poślubił, głęboko oburzyła uczonego. Postanowił wyjechać.

Hojnie obdarowany przez króla-smoka Liu rozpoczął nowe życie. Jednak jego pierwsza żona wkrótce umarła, podobnie i druga. Pewnego dnia odkrył, że jego trzecia żona to w rzeczywistości Córka Smoka, która nie mogła przestać go kochać. Liu stał się nieśmiertelny i po pewnym czasie oboje zniknęli z tego świata.

Powyższe to zaledwie szkielet fabularny, nieoddający „Córce Smoka” należytej sprawiedliwości. Pewne pojęcie o obfitości i barwności tej prozy może dać poniższy fragment:

[…] rozległ się straszliwy huk, jak gdyby oderwano od siebie niebo i ziemię. Pałac zatrząsł się w posadach i wypełnił mgłą, a do środka wpadł karmazynowy smok. Długi na prawie tysiąc stóp potwór wlókł za sobą nefrytowy filar, do którego przywiązany był za szyję złotym łańcuchem. Oczy błyskały mu niczym pioruny, jęzor czerwienił się niczym krew, łuski siały szkarłatne odblaski, a grzywa płonęła ogniem. Wokół cielska przetaczały się grzmoty i kłębiły błyskawice, aż wreszcie  zerwała się zawierucha śnieżna i smok wystrzelił w lazurowe niebo.

„Gubernator południowego kraju lennego”
Bardzo niewiele wiadomo o Li Gongzuo, autorze „Gubernatora”. Realia, w jakich osadzone są jego utwory pozwalają jednak przypuszczać, że był wysokim urzędnikiem na przełomie wieków VIII i IX. Napisał co najmniej cztery opowieści, z których największą sławę zdobył właśnie „Gubernator”.

Zamożny Chunyu Fen lubił wypić i zaszaleć, szczególnie w otoczeniu pięknych dam. Kiedy pewnego dnia obraził generała, został zdymisjonowany ze stanowiska adiutanta. Ze zgryzoty oddał się piciu. Leżał raz w alkoholicznym półśnie, gdy przyszło doń dwóch emisariuszy.

– Jego Wysokość król Ashendonu wysłał nas, niegodne sługi, by zaprosić ciebie, panie, do swego królestwa.

Pod bramą czekał powóz. Chunyu ze zdumieniem ujrzał, że kierują się prosto w dziurę pod korzeniami olbrzymiego jesionu nieopodal jego domu, ale nie dał nic po sobie poznać. Góry, rzeki i lasy, wzdłuż których pędził teraz powóz, wyglądały inaczej, niż ziemskie. U celu czekało nań królewskie przyjęcie. Władca Ashendonu zaofiarował mu rękę swej córki. Po pewnym czasie Chunyu został mianowany gubernatorem południowego kraju lennego. Nie czując się na siłach wziąć rządy w swoje ręce, zabrał ze sobą dwóch ludzi, których znał jeszcze z ziemskiego świata.

Wkrótce zdobył reputację władcy uczciwego i mądrego, miał liczne potomstwo i ogromne bogactwo. Lecz pewnego dnia królestwo Sandalvine dokonało inwazji na kraj. Wkrótce jeden z przyjaciół Chunyu umarł, a po nim żona Chunyu. On sam powrócił do Ashendonu i zdobył tam wielki respekt. Zły omen przestrzegł jednak króla, że przybysz z zagranicy przyniesie Ashendonowi zgubę. Chunyu popadł w niełaskę, a w końcu został odesłany z powrotem. Po przebudzeniu stwierdził, że kiedy w tamtym świecie minęło całe pokolenie, tu nie minęła nawet jedna noc! Przyjaciele nie chcieli mu wierzyć, kazał więc sługom ściąć jesion (ang. ash tree) by zobaczyć, co kryje się pod jego korzeniami. Jakież było ich zdziwienie, kiedy natrafili na olbrzymie mrowiska do złudzenia przypominające ludzkie miasta. Tknięty przeczuciem Chunyu kazał szukać sandałowca (sandal tree), i rzeczywiście, pod nieodległym drzewem znajdowały się kolejne mrowiska. Chunyu nie pozwolił ich zniszczyć, lecz w nocy przyszła burza i zmyła mrówcze królestwo. Tak dopełniła się przepowiednia.

Autor w zakończeniu twierdzi, że historia jest autentyczna, i powołuje się na rozmowę z Chunyu, jaką miał ponoć odbyć niedługo po niezwykłych wydarzeniach. Sam Chunyu został taoistą i stronił od wina i kobiet, by trzy lata po opuszczeniu podziemnego królestwa umrzeć. Autor stawia czytelnikowi wprost następujące pytanie:

Jeśli nawet mrówki kryją takie tajemnice, cóż powiedzieć o większych istotach zamieszkujących wzgórza i lasy?
I podsumowuje:

Niechaj przyszłe pokolenia nie myślą, że opowieść niniejsza to tylko seria przypadków, lecz strzegą się pychy płynącej z ziemskiej sławy i stanowisk!

DYNASTIA SONG (960-1279 r.)

Po upadku dynastii Tang nastąpił kilkudziesięcioletni okres rozbicia kraju, znany jako Okres Pięciu Dynastii. Kraj na powrót stał się jednością pod panowaniem dynastii Song. Władcy Song nie byli tak potężni jak władcy Tang, niemniej pod ich rządami Chiny poczyniły dalsze postępy w rolnictwie i przemyśle, co pobudziło rozwój miast. Po raz pierwszy największe metropolie (w tym ponadmilionowy Lin’an, dzisiejsze Hangzhou) przestały zamierać o zachodzie słońca, lecz tętniły życiem przez całą dobę.

Rozrywki mieszczanom dostarczali opowiadacze. Dawne opowieści nie przykuwały już tak uwagi, traktowały bowiem o świecie, który znacząco różnił się od współczesnego. Popyt został szybko rozpoznany i upowszechniła się profesja publicznego gawędziarza.

Opowiadacze korzystali ze skryptów, które z czasem trafiły do rąk literatów i po przeróbkach weszły w skład zbiorów pisanych. Triumfy święciła mowa potoczna, żywa, ekspresyjna i płynna. Stosowano ją rzadziej do opiewania legendarnych bohaterów i wielkich czynów, a częściej do relacjonowania losów ulicznych handlarzy, rzemieślników, sług czy mnichów. Pod względem treści opowiadania epoki Song nie ustępowały romansom Tang, a nawet je przewyższały. Pojawiały się miłość i intrygi, zbrodnie i śledztwa, przypadki losowe i bunty chłopskie, czyli życie we wszelkich swoich ówczesnych aspektach. Jeśli występowały elementy nadprzyrodzone, to jako wierzenia bohaterów, a nie wydarzenia obiektywne. Umiejętnie stosowano suspens i zaskakujące zwroty akcji.

Opowieści miały specyficzną formę. Zaczynały się zwykle od cytatu ze znanego wiersza, nie mającego przeważnie nic wspólnego z opowiadaną historią. Potem następowała anegdota, pozostająca w pewnym, zazwyczaj luźnym związku z opowieścią, podczas której spóźnieni słuchacze mieli okazję rozsiąść się i skoncentrować. Sama opowieść przerywana była wierszami i komentarzami oraz pytaniami do i od słuchaczy. Często opowieść kończyła się w najciekawszym momencie, a ostatnimi słowami opowiadacza były: Jeśli chcecie wiedzieć, co było dalej, przyjdźcie posłuchać kolejnego odcinka.

Literacka wartość tych utworów jest bardzo wysoka. Słabe opowieści nie miały szans na akceptację wymagających, bo płacących, słuchaczy, a co za tym idzie, na spisanie i przetrwanie do naszych czasów. Krytyka ze strony odbiorców pozwalała korygować tekst na bieżąco, a najpopularniejsze historie przechodziły przez usta pokoleń gawędziarzy. Stąd też rzadko wiadomo, kto stworzył pierwotny tekst i kto najbardziej się zasłużył dla jego ostatecznej formy. Skrypty opowiadaczy popularne były długo po upadku dynastii Song, a niektórzy późniejsi autorzy imitowali ich formę w tekstach przeznaczonych od razu do czytania.

„Szlifierz nefrytu”
O pierwotnym autorze „Szlifierza” nic nie wiadomo. Opowieść największą popularność zdobyła w epoce Ming, kiedy to w swoim zbiorze umieścił ją znany pisarz Feng Menglong.

Historia zaczyna się niczym opowieść obyczajowa. Piękna Xiuxiu nieoczekiwanie została hafciarką na książęcym dworze, a młody rzemieślnik Cui Ning wyrzeźbił dla cesarza nefrytowy posążek Buddy, czym zasłużył sobie na przychylność księcia.

Na dworze mówiło się, że Cui i Xiuxiu stanowiliby dobraną parę, ale choć oboje się sobie podobali, jak dotąd na gadaniu się kończyło. Pewnego dnia Cui pił z przyjaciółmi na mieście wino, kiedy nagle dobiegła ich straszna wieść – w okolicach pałacu księcia szalał pożar! W opustoszałej posiadłości Cui wpadł na Xiuxiu, biegnącą ze złotem i klejnotami w dłoniach. Zabrał ją do siebie, by ochłonęła. Kiedy dziewczyna zaproponowała mu małżeństwo, odmówił; wtedy zaczęła go szantażować:

– Jeśli się nie zgodzisz,  zacznę krzyczeć i narobię ci kłopotu. Po co tak naprawdę ciągnąłeś mnie do siebie? Jutro opowiem wszystko księciu!

Na takie dictum Cui wyraził zgodę, pod warunkiem jednak, że wyjadą. Osiedlili się daleko od stolicy i żyli z pracy rąk Cui. Ale pewnego dnia zobaczył ich jeden z dawnych znajomych i skwapliwie doniósł o tym księciu. Kiedy ów dowiedział się o ucieczce, zapłonął gniewem. Oboje schwytano i przesłuchano. Cui wyjaśnił, że Xiuxiu go szantażowała, został wychłostany i wygnany precz. W drodze dogoniła go Xiuxiu. Okazało się, że ją również wychłostano i wygnano. Zamieszkali w odległym mieście.

Pewnego dnia Xiuxiu zatęskniła za rodzicami. Posłaniec od Cui szukał ich w stolicy, ale usłyszał tylko opowieść, jak to słysząc o karze, którą książę wymierzył ich córce, próbowali popełnić samobójstwo i zniknęli bez śladu. W tym samym czasie do domu Cui i Xiuxiu zapukał nie kto inny, jak jej rodzice. Cała czwórka zamieszkała razem.

Kiedy rzeźba dla cesarza została uszkodzona, nikt, tylko Cui mógł ją naprawić. Książę nakazał mu wtedy zamieszkać z powrotem w stolicy. Znajomy, który wydał go niegdyś księciu, przechodził koło ich nowego domu, i kiedy ku swemu zaskoczeniu zobaczył tam Xiuxiu, popędził do księcia, by zdać mu sprawę. Książę zakrzyknął:

– Brednie! Kazałem wychłostać ją na śmierć i zakopać na tyłach. Sam to widziałeś. Skąd miałaby się tu nagle pojawić żywa?

Jednak wysłał ludzi po Xiuxiu, ale w drodze zniknęła ona ze strzeżonej lektyki. Kiedy Cui dowiedział się, że jego żona jest duchem, chciał porozmawiać z jej rodzicami. Starsi państwo bez słowa rzucili się do rzeki i zniknęli bez śladu. Na przerażonego Cui w domu czekała  Xiuxiu. Wyjawiwszy prawdę o swojej śmierci i samobójstwie rodziców mocno go chwyciła i nie pozwoliła uciec. Kiedy sąsiedzi przyszli zobaczyć, co się stało, ujrzeli, że mężczyzna wyzionął ducha.

„Zemsta lisów”
Pochodzenie „Zemsty” jest do tego stopnia niepewne, że według niektórych badaczy opowieść powstała w epoce Ming. Rzeczywiście pojawia się dopiero w zbiorze pod redakcją Feng Menglonga, niemniej ma wszelkie cechy opowieści z epoki Song.

Akcja rozgrywa się za dynastii Tang. Używający życia młodzian imieniem Wang Chen uciekł z całą rodziną z zagrożonej rewoltą stolicy Chang’an. Osiedlili się nieopodal Hangzhou. Kiedy sytuacja się uspokoiła, Wang Chen wraz z jednym sługą ruszył do Chang’an. Przejeżdżając przez las zauważył ku swemu zdumieniu dwa lisy zaśmiewające się nad księgą. Niewiele myśląc, strzelił do nich z łuku. Zranione lisy uciekły, a Wang Chen z księgą zapisaną niezrozumiałymi hieroglifami dotarł o zmroku do stolicy. Bramy były już zamknięte, zajechał więc na nocleg do gospody pod murami.

Popijał właśnie wino rozmawiając z gospodarzem, kiedy zjawił się nowy gość. Mężczyzna zasłaniał jedno oko, jak gdyby go bolało. Przybysz poskarżył się Wangowi, że widział w lesie dwa ranne lisy, a kiedy próbował je schwytać, skaleczył się w oko. Wang opowiedział zatem całą historię, czym szczerze zadziwił gościa i gospodarza. Chciał pochwalić się księgą, ale wtedy w sali pojawił się wnuczek gospodarza i krzyknął przestraszony, że jeden z gości to ogromny lis. Słysząc to Wang Chen dobył miecza i rzucił się na lisa, ale ten uciekł.

O północy pod gospodą dały się słyszeć głośne krzyki. To lisy wolały, by oddać im księgę. Wyrwani ze snu ludzie próbowali namawiać Wanga do jej oddania, lecz ten się uparł. Rankiem wjechał do stolicy. Jego dom był w ruinie, szczęściem pozostałe rodzinne posiadłości ocalały. Wang kupił tedy nowy dom. Na drugi dzień przyszedł doń sługa jego matki i wręczył list. Matka Wanga była umierająca i błagała syna, by jak najszybciej sprzedał wszystko w Chang’an i wracał.

Tymczasem zaniepokojona rodzina doczekała się wreszcie wieści od syna. Sługa Wanga, choć ranny w oko, doręczył list matce. Wang donosił, że stolica jest bezpieczna a on sam dostał wysokie stanowisko urzędnicze i prosił, by rodzina jak najszybciej sprzedała tymczasowy dom i w te pędy wracała do stolicy. Tak też uczynili.

Jakież było zdziwienie wszystkich, kiedy spotkali się w połowie drogi. Długo nie mogli dojść przyczyn nieporozumienia. Przepytywani słudzy zaprzeczali, jakoby jeździli z listami do kogokolwiek. Same listy zmieniły się w kartki niezapisanego papieru. Rozgoryczona i zubożała rodzina zaszyła się w odkupionym domu w Hangzhou.

Pewnego dnia Wanga odwiedził dawno nie widziany brat, Wang Zai, który służył w armii cesarza. Ze zdumieniem wysłuchał całej historii, by wreszcie obarczyć brata winą za wszystko.

– Cóż ci zrobiły te lisy, że je napadłeś i ukradłeś im księgę? […] Nie potrafisz jej przeczytać, jest ci przeto zbędna. Po co ją w takim razie zatrzymałeś? Możesz winić tylko siebie za położenie, w jakim się teraz znaleźliśmy!

Matka przychyliła się do zdania syna. Kiedy za jej namową rozzłoszczony Wang przyniósł księgę, by pokazać ją bratu, ten ogłosił nieoczekiwanie, że to on wcielał się w sługi rodziny. Wang zdołał schwytać brata za ubranie, ale ten przemienił się w lisa i uciekł z księgą. Pozostawione ubranie przemieniło się w liście bananowca, wierzbowe witki i korę sosny, a Wang Chen z gniewu zapadł na zdrowiu.

Kiedy kilka dni później Wang Zai pojawił się znowu, byłby postradał życie, ale zdążył przekonać wszystkich, że nie jest przebranym lisem. List, który miał był otrzymać od sługi, zawiadamiający go o śmierci matki i proszący o rychły powrót, okazał się czystą kartką papieru. Porywczy Wang Chen o mało nie dostał apopleksji, ale matka uśmierzyła jego gniew, stwierdzając, że dzięki lisom cała rodzina jest znów w komplecie.

DYNASTIA MING (1368-1644 r.)

Upadek dynastii Song pod naporem Mongołów oznaczał dla Chin początek okresu despotyzmu i opresji. W 1279 r. założyciel dynastii Yuan, wnuk Czyngis-chana, Kubilaj, podbił Południową Dynastię Song. Po jego śmierci rozpoczęła się walka o sukcesję i szybko następujące po sobie zamachy stanu. Zbrojny opór chińskich rebeliantów doprowadził w końcu do kresu panowania mongolskiego. Zhu Yuanzhang, założyciel dynastii Ming, zasłużył sobie w pełni na miano despoty, rządząc twardą ręką, eliminując niedawnych sojuszników i zabijając każdego, kogo podejrzewał o spiskowanie.

Okres największego rozkwitu dynastii Ming trwał około sześćdziesięciu lat, ale zmierzch społeczeństwa feudalnego był nieunikniony. Już w pierwszej połowie XVI wieku dynastia Ming zaczęła tracić swoją potęgę. Dwór zdominowali eunuchowie, z północnego wschodu kraj najeżdżali Tatarzy, Japończycy napadali południowo-wschodnie wybrzeża. W pierwszej połowie XVII wieku Cesarstwu zaczęło zagrażać rosnące w siłę państwo mandżurskie. Wybuchały kolejne rewolty chłopskie, by wreszcie doprowadzić do zajęcia Pekinu i samobójstwa ostatniego cesarza Ming.

Za dynastii Yuan pojawiły się dramaty, piętnujące zepsucie klasy panującej i konwenanse społeczeństwa feudalnego. W epoce Ming w Chinach nastąpił przełom – powstały pierwsze pełnowymiarowe powieści. Wywodziły się one z romansów historycznych epoki Song i Yuan, ale w procesie rozwoju znacząco od nich odbiegły.

Mechanizm powstawania powieści był taki sam, jak wcześniej przy zbiorach opowiadań. Niska renoma fikcji literackiej powodowała, że autorzy kopiowali z siebie nawzajem. Ten sam temat mógł być podejmowany, rozbudowywany i udoskonalany wielokrotnie, by wreszcie trafić do rąk wybitnego twórcy, który łączył rozbieżne wątki i tworzył spójną powieść. Najważniejsze powieści epoki Ming to „Dzieje Trzech Królestw”, opiewające walki pod koniec i po upadku Wschodniej Dynastii Han, „Opowieści znad brzegów rzek”, traktujące o chłopskich rebeliantach pod koniec panowania Północnej Dynastii Song, i „Wędrówka na zachód”, najbardziej oryginalne i zarazem najbardziej fantastyczne dzieło epoki.

„Wędrówka na zachód”
Kanwą tej opowieści stała się autentyczna wyprawa mnicha Xuanzanga (znanego również jako Sanzang lub Tripitaka), który w VII wieku przebył kilkadziesiąt krain i dotarł do Indii, gdzie przez siedemnaście lat studiował pisma buddyjskie, z których wiele przywiózł później na cesarski dwór Tang. Pierwotną ustną opowieść z epoki Song opracował uczony Wu Cheng’en (1500 – 1582 r.). Wiele epizodów powieści zainspirowały przetworzone literacko mity i legendy ludowe. Mimo tych odwołań, wersja Wu to w przeważającej mierze dzieło oryginalne, a jej sto rozdziałów wprost pęka w szwach od barwnych dialogów, pełnych rozmachu opisów, magii i humoru.

Zamieszczony w antologii fragment „Wędrówki” rozgrywa się w wiosce, przez którą przejeżdża Xuanzang i jego szpetny acz zbrojny w magiczne moce sługa, zwany Małpą. Przypadkiem dowiadują się, że jedną z rodzin trapi demon. Dziedzic Gao wydał był córkę za przystojnego młodzieńca, który twierdził, że przybył z Góry Szczęścia. Zięć pracował bardzo ciężko na polu, ale z czasem jął się zmieniać. Zrobił się niezgrabny, kark porósł mu szczeciną, uszy się wydłużyły, a twarz upodobniła do świńskiego ryja. Na domiar złego, jego umiejętności przywoływania mgły i wichury przestraszyły sąsiadów. Nie dość, że potwór zepsuł rodowi Gao reputację, to jeszcze jadł za trzech, i od pół roku nie wypuszczał żony z pawilonu na tyłach. Stary Gao był niepocieszony.

Mistrz Xuanzang obiecał pomóc. Małpa udał się z Gao do budynku na tyłach, tam rozbił zalany miedzą zamek i uwolnił dziewczynę, wynędzniałą i zrozpaczoną. Potem przybrał jej postać i zaczaił się na potwora. Sprytnie prowadząc rozmowę, wywiedział się, że potwor jest wcieleniem marszałka Tian Penga, wygnanego z Niebiańskiego Pałacu za próbę gwałtu na bogini. Kiedy potwór zorientował się, że Małpa to nikt inny, jak Wielki Mędrzec Równy Niebu, buntownik, który przed pięciuset laty narobił w Niebiosach sporo zamieszania, w strumieniu iskier rzucił się do ucieczki. Małpa podążył za nim, dosiadłszy wielobarwnego obłoku. Rozpoczęła się heroiczna bitwa, w której starły się przywołane przez walczących żywioły. Zmagania trwały cała noc. Wreszcie potwór, nie mogąc dotrzymać Małpie pola, zaszył się w jaskini. Małpa udał się do domu Gao, zdał sprawę ze swoich czynów i wrócił do jaskini dokończyć dzieła.

Przeciwko Małpie Tian Peng wytoczył swą najcięższą broń – grabie o dziewięciu zębach, wykute z lodowego żelaza przez najlepszego niebiańskiego płatnerza zgodnie z przedwiecznymi prawidłami sztuki. Jednak potężny cios nawet nie drasnął czaszki Małpy. Potwór zamarł ze strachu, słuchając wyjaśnienia rywala:

– Kiedy ujęto mnie za sianie zniszczenia w Niebiańskim Pałacu, kradzież pigułek nieśmiertelności i niebiańskich brzoskwiń oraz podkradanie cesarskiego wina, bogowie jęli razić we mnie toporami, walić maczugami, ciąć mieczami, dźgać sztyletami, próbowali spalić mnie błyskawicą i zmiażdżyć grzmotem, lecz wszystko to na próżno. Wziął mnie tedy Wielki Mistrz Lao i wrzucił do Kotła Ośmiu Trigramów, gdzie hartował mnie boski ogień, stąd dziś oczy mi płoną, źrenice mam złote, głowę mosiężną, a ramiona z żelaza.

Kiedy Małpa wyjawił, że podróżuje z mnichem Xuanzangiem po buddyjskie pisma, potwór odrzucił grabie i wyznał, że czekał na znak od Buddy, by służyć mnichowi w podróży, i w ten sposób odkupić grzechy. Niedowierzający Małpa zabrał go, uprzednio spętawszy konopną liną magicznie utkaną z własnego włosa, do Xuanzanga. Ten przyjął skruszonego demona. Pożegnawszy się wylewnie z Gao cała trójka ruszyła w dalszą podróż.

DYNASTIA QING (1644-1911 r.)

Kiedy w 1644 r. chłopska armia zajęła Pekin, dowódca garnizonu strzegącego Wielkiego Muru przepuścił mandżurską armię w nadziei, że zaprowadzą porządek w pogrążonym w chaosie kraju. W istocie, Mandżurowie rozprawili się z rebeliantami, ale raz zająwszy Pekin, już go nie opuścili. W tym samym roku pierwszy Mandżur ogłosił się Cesarzem Chin.

Mandżurowie zrezygnowali z podatku pogłównego od nowonarodzonych, pobudzili rekultywację nieużytków, rozwinęli przemysł i handel. Efektem był wzrost populacji i wzmocnienie gospodarki. A jednak władcy wciąż napotykali na opór chińskich patriotów. Przybierająca różne formy walka przeciwko najeźdźcom trwała aż do upadku dynastii. Powoli zdobywający kolejne przyczółki kapitalizm, którego zalążki widać było już za poprzedniej dynastii, przyczynił się do rozwoju podstawowych idei demokratycznych. Pomimo prześladowań i cenzury, elity intelektualne zaczęły krytykować samą istotę rządów autorytarnych i feudalizmu.

Wiek XVII i XVIII przyniosły triumf fikcji literackiej. Gatunek, poruszający problemy społeczeństwa, przyćmił dokonania na polu poezji i eseistyki.

„Nieoficjalna historia konfucjanistów” Wu Jingzi, pierwsza chińska satyra społeczna, natrząsa się z wypaczeń systemu egzaminów urzędniczych. „Jin Ping Mei” („Kwiaty śliwy w złotym wazonie”) nieustalonego autorstwa, pierwsza chińska powieść napisana od początku do końca przez jednego autora i biorąca za temat życie rodzinne, traktuje o dekadenckim społeczeństwie, ale znana jest głównie za sprawą obecnych w niej elementów pornograficznych. „Podróże Lao Cana”, autobiograficzna powieść Liu E,  uczonego, lekarza i działacza, demaskuje hipokryzję urzędników i niesprawiedliwość społeczną. „Sen czerwonej komnaty” Cao Xueqina, największe dzieło klasycznej literatury chińskiej, poprzez dzieje czterech wielkich rodów w przejmujący sposób ukazuje upadek jednej i nadejście kolejnej epoki oraz fałsz konfucjanizmu. Nas jednak z zawartych w zbiorze utworów najbardziej interesują „Dziwne opowieści z chińskiego pokoju”.

„Dziwne opowieści z chińskiego pokoju”
Dzieło Pu Songlinga (1640 – 1715 r.), prywatnego nauczyciela, któremu nie udało się zdać egzaminów urzędniczych, łączy realizm z romantyzmem. Fantastyczne opowieści w liczbie 431 dotykają problemów współczesnego autorowi społeczeństwa. Choć na pozór niewiele różnią się od niesamowitych opowieści z Okresu Podziału Chin, w przeciwieństwie do nich nie są zaledwie zapisem niezwykłych zdarzeń. Większość ma za cel obnażenie i wykpienie społecznych chorób toczących cesarskie Chiny. W opowieściach Pu bohaterami pozytywnymi są istoty nadprzyrodzone, podczas gdy ludzie to przeważnie chciwi urzędnicy i okrutni despoci. Pod rozrywkową formą kryje się gorzka treść.

Bohaterem „Świerszcza” jest pomniejszy urzędnik Cheng Meng, słabo radzący sobie na egzaminach urzędniczych. W owym czasie dwór cesarski ogarnęła gorączka walk świerszczy. W powiecie gdzie mieszkał Cheng Meng owady te nigdy nie występowały licznie, ale by przypodobać się gubernatorowi, rządca powiatu zaoferował się regularnie dostarczać na dwór świerszczy-wojowników. Ceny za owady wnet poszybowały w górę. Cheng Meng w określonym czasie miał zebrać ustaloną ilość świerszczy, lecz chociaż całe dnie spędzał na polach, łapał tylko liche okazy. Nieszczęśliwy, regularnie obijany za niedotrzymywanie terminów, udał się wreszcie do wróżbity. Ten wskazał, gdzie trzeba szukać.

Na miejscu Cheng Meng znalazł wspaniały okaz. Zamkniętego w słoju owada, cenniejszego od najrzadszego nefrytu, wypuścił syn Chenga. Świerszcz uciekł, a przestraszony chłopiec wpadł do studni. Kiedy został wyciągnięty, okazało się, że jest w dziwnym transie.

W nocy Chenga obudziło ćwierkanie. Za drzwiami znalazł świerszcza, niezbyt dorodnego, ale lepszego niż żaden. Na drugi dzień wypróbował go przeciw najgroźniejszemu okazowi w miasteczku. Ku zdumieniu wszystkich mały świerszcz spuścił większemu rywalowi baty, a kiedy kogut usiłował go dziobnąć, wgryzł mu się w grzebień. Świerszcz powędrował prosto do cesarza, który szybko odkrył, że nie tylko pokonuje największych dotychczasowych czempionów,  ale i tańczy w takt muzyki.

Na Chenga posypał się deszcz zaszczytów, został zwolniony z podatków, a rządca nakazał przepuścić go w następnej rundzie egzaminów. Po roku syn Chenga ocknął się i opowiedział swój sen, w którym był świerszczem-wojownikiem. W tym czasie jego ojciec miał już wielkie posiadłości, liczne domy w mieście, nieprzebrane stada bydła, i opływał we wszelkie luksusy.

W „Rakszasach i Morskim Targu” sztorm wyrzuca przystojnego młodzieńca, Ma Ji, na obcy brzeg. Kiedy rozbitek dotarł do pierwszego miasta, ku swemu przerażeniu ujrzał, że zamieszkujący je ludzie są potwornie szpetni. Szybko jednak odkrył, że boją się go bardziej, niż on ich. Zaczął więc nachodzić rodziny przy obiedzie i raczyć się jedzeniem, które zostawili biorąc nogi za pas. Pewnego dnia dotarł do górskiej wioski, którą zamieszkiwali ludzie przyjemniejsi dla oka, ale chudzi i wynędzniali. Mówili też podobnym językiem.

Jak się okazało, kraj zwał się „Wielkie Królestwo Rakszas”. Kiedy Ma Ji powiedział, że przybył z Chin, usłyszał, że o takim kraju krążą tu pogłoski, jakoby zamieszkiwali go ludzie o niezwykłym wyglądzie. Dowiedział się też, że tutaj o wartości człowieka przesądza uroda. Najpiękniejsi zostają ministrami, mniej piękni gubernatorami, następni urzędnikami itp., mieszkańcy wioski zaś byli tak szpetni, że po urodzeniu zostali porzuceni.

Ma Ji wrócił w ich towarzystwie do miasta, gdzie przypadkiem ujrzał samego premiera: miał on obwisłe uszy, trzy nozdrza i rzęsy tak długie, że zasłaniały całe oczy. Ma Ji w dalszym ciągu wywoływał popłoch, ale pewien sędziwy kapitan straży cesarza, który wiele świata zwiedził i z niejednego pola ryż jadał, przyjął go do siebie. Bezskutecznie próbował załatwić przybyszowi audiencję u cesarza, dopóki Ma nie wysmarował sobie twarzy węglem. Tak odmieniony, uznany został za osobę wcale przystojną i rychło mianowany na członka rady cesarskiej.

Kiedy wyszło na jaw, że uroda Ma to tylko pozór, wyjechał z powrotem do wioski, a następnie popłynął na Morski Targ, gdzie mieszkańcy Królestwa wymieniali towary z podwodnym ludem. Tam został zaproszony na wspaniały ponad wyobrażenie dwór króla-smoka i poślubił jego córkę. Stęsknił się jednak za rodziną i wrócił do Chin, aby w umówionym miejscu i czasie wypłynąć na morze i odebrać dzieci, które powiła mu żona. Córka króla odwiedziła go jeszcze dwukrotnie, ale nigdy już nie byli razem.

„Chryzantemowe duchy” rozgrywają się w Pekinie. Mieszkał tam Ma Zicai, wielki miłośnik chryzantem. Aby zdobyć sadzonkę nowej odmiany, gotów był przemierzyć setki mil. Razu pewnego zwiedział się, że w Nankinie kupić można odmianę nieznaną na północy. Udał się więc w podróż.

W drodze powrotnej spotkał młodzieńca o imieniu Tao i jego śliczną siostrę, Żółty Kwiat. Jak się okazało,  dzielili z nim umiłowanie chryzantem. Przypadli Ma do serca tak bardzo, że zaprosił ich do siebie. Rodzeństwo zamieszkało w chatce na ugorach za domem Ma. Codziennie przychodzili pomagać przy chryzantemach i wykazywali się przy tym ogromną wiedzą. Pewnego dnia Tao rzekł Ma:

– Przyjacielu, twoja rodzina nie jest zbyt zamożna, a my co dzień przychodzimy się u was posilać. Tak dalej być nie może. Chcemy zacząć zarabiać na życie sprzedając chryzantemy.

Ma, którego ród od pokoleń hodował kwiaty dla ich piękna, zatrząsł się ze złości:

– Miałem ciebie za szlachetnego uczonego, zadowolonego z życia w ubóstwie. Tymczasem ciągnie cię do handlu, choć to dla kwiatów zniewaga!

– Zarabianie na życie nie ma nic wspólnego z chciwością, a sprzedaż kwiatów to żadna hańba. Ludzie nie powinni za wszelką cenę dążyć do bogactwa, ale nie powinni też upierać się przy ubóstwie – odparł z uśmiechem Tao, pozbierał uschłe i połamane łodygi, które Ma był wyrzucił, i poszedł do siebie.

Ma ogromnie się zdziwił, kiedy po jakimś czasie ludzie z całego miasta przyszli do Tao po kwiaty. Chciał rzucić Tao kąśliwą uwagę, ale ten pokazał mu, jak każdy skrawek ugoru został obsiany chryzantemami, wyrosłymi z odpadów, i poczęstował go winem. Udobruchany Ma dał się wciągnąć w przyjacielską rozmowę. Kiedy zapytał, czemu Żółty Kwiat wciąż nie jest zamężna, Tao odparł, że jej czas przyjdzie za 34 miesiące i nie chciał nic więcej zdradzić.

Interes kwitł. Rodzeństwo kupiło więcej ziemi i postawiło wspaniały dom. Po pewnym czasie Tao wyjechał. Kiedy żona Ma pochorowała się i umarła, Ma chciał pojąć za żonę Żółty Kwiat, ale ta odrzekła, że trzeba poczekać na powrót Tao.

Mijały miesiące, Tao nie wracał. Wreszcie pewnego dnia wysłał list, w którym prosił Ma o poślubienie Żółtego Kwiatu. Było to dokładnie 34 miesiące od pamiętnej rozmowy. Ma był głęboko przejęty.

Po ślubie zasadniczy Ma źle się czuł na utrzymaniu żony, ale z czasem przywykł. Pewnego razu pojechał do Nankinu w interesach i spotkał tam Tao. Nie zważając na protesty kazał mu zamknąć kwiaciarnię i wracać z nim do Pekinu.

Tao lubił wypić. Kiedy poznał się ze znajomym Ma, Zengiem, też tęgą głową, zaczęli spędzać sporo czasu na piciu wina. Pewnego razu wstawiony Tao upadł na rabatkę i ku osłupieniu Ma wypuścił korzenie a następnie przeistoczył się w olbrzymią chryzantemę. Zaalarmowana Żółty Kwiat wyciągnęła brata z ziemi i położyła obok, nakazując Ma odejść i nie podglądać. Rano Tao był znów sobą, a Ma wiedząc, że rodzeństwo jest chryzantemowymi duchami, czuł się do nich jeszcze bardziej przywiązany.

Po tym wypadku Tao pił jeszcze bardziej. Pewnego wieczora, kiedy Zeng przyszedł w odwiedziny, Ma dolewał obu wina bez umiaru. Zenga słudzy odwieźli do domu, a Tao przewrócił się i przemienił w chryzantemę. Ma wiedział już co robić, więc wyciągnął kwiat z ziemi i cierpliwie czekał na metamorfozę. Czas mijał, ale zamiast przemiany, liście więdły a korzenie wysychały. Ma zawołał Żółty Kwiat na pomoc, było już jednak za późno. Tao nie żył. Zeng zresztą też – umarł tej samej nocy z przepicia.

Siostra odcięła kawałek korzenia i podlewała tak długo, aż wyrosła zeń nietypowa odmiana chryzantemy pachnąca winem. I to był kres niezwykłych wydarzeń w domostwie Ma i Żółtego Kwiatu.

UPADEK CESARSTWA

Ostatnie dekady panowania dynastii Qing to agresja ze stroni mocarstw zachodnich, konflikt z  Japonią oraz powstania chłopskie. W 1911 słabnących Mandżurów ostatecznie obalono i tak zakończyła się historia cesarskich Chin.

Intelektualiści wcześniej niż rządzące elity zorientowali się w potrzebie głębokich reform. Ostro i ze swadą piętnowali zacofanie społeczne i zepsucie polityczne. Powstała literatura zaangażowana, nawołująca do zmian i działań patriotycznych. Rozpoczął się okres intelektualnego fermentu, słowo pisane było orężem w walce ideologii, decydował się kształt dwudziestowiecznych Chin.

Tu kończy się antologia. Epoka klasyczna w kulturze chińskiej dobiegła kresu, a literatura, także fantastyczna, weszła na nowe tory.

Dawid Juraszek

  „The Core of Chinese Classical Fiction”. Praca zbiorowa. Wybór: Jianing Chen. Redakcja: Frank Jiang. Edycja dwujęzyczna. Wydanie trzecie poprawione. New World Press, Pekin 2001. Cena: ¥ 56. ISBN 7-80005-579-5

Autor: Dawid Juraszek. Artykuł zamieszczono za zgodą Autora. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Źródło:

Tagi: ,

Komentarze wyczone.

Patrnerska strona

Serwis informacyjny MMA najpopularniejszy w Polsce

Trening i motywacja kochamsilownie.pl