Regulamin - Loguj/Wyloguj

Klasyka made in China.

30 stycznia, 2010 autor Cavior

Autor: Dawid Juraszek. Artykuł zamieszczono za zgodą Autora.

Klasyka made in China.

Nie będzie o powieściach Amy Tan czy Jung Chang ani o wydanej niedawno Chrestomatii współczesnych opowiadań chińskich. Skoro mówimy o kraju, w którym niepodzielnie rządzi Partia Komunistyczna, to nie od rzeczy byłoby sparafrazować słowa Marksa o bazie i nadbudowie. Jak tu w pełni zrozumieć współczesną nadbudowę, skoro bazę, czyli chińską klasykę literacką, polskiemu czytelnikowi wciąż dawkuje się niczym pipetą?

Chiny rozpychają się na arenie międzynarodowej z bezceremonialnością parweniusza, coraz natarczywiej wtrącają swoje trzy juany w mechanizmy światowej gospodarki, wydają rosnące sumy na widowiska filmowe opiewające czasy imperialnej wielkości, eksportują znacznie więcej niż tylko trampki, wysyłają tajkonautów na orbitę… Dowodów nasilającej się ekspansji nie brakuje. Jest jedynie kwestią czasu, kiedy Państwo Środka przypuści atak na literackie rynki świata. Zanim nasze supermarkety zaleje tania chińska beletrystyka, warto wiedzieć, czym to się je. Bo zachodnie, w tym i polskie, myślenie o literaturze ma się do chińskiego piśmiennictwa jak porcelanowe pałeczki do talerza grochówki.

Od powiastek do powieści

Zacznijmy od tytułowej „klasyki”. Do upadku cesarstwa w 1911 r. oficjalne piśmiennictwo chińskie obejmowało cztery rodzaje: teksty kanonu konfucjańskiego, kroniki historyczne i geograficzne, dzieła filozoficzne oraz literaturę piękną, w której skład wchodziła poezja i eseje. Tworzone w języku klasycznym, swoistej chińskiej łacinie, dostępne było tylko dla absolutnej elity intelektualnej. Pisanych językiem potocznym powieści i dramatów nie zaliczano do oficjalnej literatury.

Starożytne chińskie mity i legendy przetrwały do naszych czasów w dziełach takich jak pierwszy traktat geograficzny Księga gór i mórz. Elementy fikcji literackiej pojawiały się w dziełach filozoficznych i historycznych pochodzących z okresu kilkuset lat p.n.e. Chińskie powiedzenie „Trudno odróżnić dzieło historyczne od literackiego” odnosi się właśnie do literackich walorów starożytnych traktatów. Dopiero jednak w okresie od wieku IV do VI n.e. zaczęły pojawiać się pierwsze odrębne opowiastki fikcyjne. Były to spisywane przez uczonych przekazy krążące wśród prostych ludzi, często inspirowane myślą buddyjską i taoistyczną. Opowieści te traktowały o zjawach, duchach i upiorach powracających z zaświatów, ale też o dolach i niedolach życia i miłości. Kompilowano również zbiory anegdot i żartobliwych historyjek.

Od wieku VII do XIII trwał rozwój większych form – opowiadań i noweli. Prosperita pod rządami dynastii Tang (VII-X w.) i wynalazek druku sprzyjały rozkwitowi kultury, w tym piśmienniczej. Tematykę znacznie poszerzono, udoskonalono techniki narracyjne takie jak złożona fabuła czy charakteryzacja postaci poprzez czyny i wypowiedzi. Autorzy nie polegali już wyłącznie na zebranych opowieściach, ale wymyślali je sami. Powstałe wówczas dzieła były ważnym krokiem na drodze do mających się wreszcie pojawić powieści.

Ustna i bardziej komercyjna forma przekazywania opowieści, rozwijająca się za dynastii Song (X-XIII w.), stanowiła kolejny ważny etap. Kontakt z literaturą zapewniali wówczas większości obywateli uliczni opowiadacze. Przedstawiali oni na targach i jarmarkach fascynujące historie w języku potocznym, komponowane tak, aby nie znudzić żądnego rozrywki tłumu i skłonić słuchaczy do przyjścia na następny występ, a co za tym idzie, do zapłacenia za wysłuchanie kolejnego odcinka. Opowiadacze korzystali ze skryptów, pisanych niekiedy w oparciu o opowieści znane z poprzednich wieków, ale jeszcze częściej tworzonych pod zapotrzebowanie ówczesnego Chińczyka.

A jednak niesława otaczająca fikcję literacką była tak wielka, że autorzy często nie podpisywali swoich dzieł lub przypisywali je twórcom sprzed wieków. Brak wyraźnej koncepcji autorstwa sprawiał, że przy utworach mógł majstrować każdy, nie oglądając się na copyright czy creative commons. Dzieła stale powielano, rozbudowywano, dopisywano do nich zakończenia, słowem, przerabiano wedle uznania. Dla słuchaczy ważniejszy od autora był sprawny opowiadacz, a dla opowiadaczy ważniejsza od autorstwa była intrygująca fabuła. Prześcigano się w ulepszaniu i uatrakcyjnianiu utworów swoich i cudzych, stąd w wielu przypadkach można mówić o autorstwie zbiorowym.

Mająca się wkrótce narodzić powieść chińska odziedziczyła po skryptach opowiadaczy kilka cech, m.in. podział na rozdziały stanowiące jednostki recytacyjne, często urywane w kluczowym momencie, poprzedzający każdy rozdział krótki zachęcający wstęp, zawierający zarys fabuły, oraz konstrukcję umożliwiającą dopisywanie coraz to nowych epizodów i wprowadzanie kolejnych bohaterów bez szkody dla struktury. Za dynastii Yuan (XIII-XIV w.) popularność zdobył też dramat, podejmujący głównie tematykę społeczną i polityczną.

Biorąc pod uwagę cztery tysiąclecia istnienia chińskiej cywilizacji, może dziwić, że powieść pojawiła się w Chinach dopiero w XIII wieku. Zaczęto wtedy łączyć w całość ludowe i uliczne opowieści należące do jednego kręgu tematycznego. Prawdziwym przełomem była epoka Ming (XIV-XVII wiek), na której progu powstała pierwsza chińska powieść z prawdziwego zdarzenia, monumentalne Dzieje Trzech Królestw. Potem wydarzenia nabrały rozpędu. Na początku XVII wieku włoski misjonarz Mateo Ricci odnotował, że w Chinach „znajduje się w obiegu nadzwyczaj dużo książek i sprzedawane są po zadziwiająco niskich cenach.”

Tradycyjnie wydziela się sześć podstawowych grup tematycznych powieści chińskiej. Wspomniane Dzieje to szczytowe osiągnięcie powieści historycznej. Najwybitniejszą powieścią awanturniczą są Opowieści znad brzegów rzek. Z kolei nurt fantastyczno-mitologiczny reprezentuje Wędrówka na Zachód, erotyczno-obyczajowy Kwiaty śliwy w złotym wazonie, krytyczno-satyryczny Nieoficjalna historia konfucjanistów, a społeczno-psychologiczny Sen Czerwonego Pawilonu. Przyjrzyjmy się bliżej każdej z tych pozycji.

Dla pokrzepienia serc

U kresu panowania dynastii Han (III w. p.n.e. – III w. n.e.), Chiny stanęły w ogniu. Trzy królestwa, Wei, Shu i Wu, walczyły o dominację nad krajem. Opracowanie ponad tysiąc lat później zapisków historyków, fragmentów dramatów i skryptów opowiadaczy przypisuje się Luo Guanzhongowi, płodnemu pisarzowi i poecie, żyjącemu prawdopodobnie w latach 1330-1400. W ten sposób powstały Dzieje Trzech Królestw (Sanguozhi yanyi), wielkie, liczące 120 rozdziałów dzieło, w którym meandry władzy, dyplomacji i wojny obrazują losy czterystu bohaterów na przestrzeni ponad stulecia.

Etnicznie chińska dynastia Ming nastała po dżurdżeńskiej Jin i mongolskiej Yuan. Według wielu literaturoznawców i historyków, Dzieje powstały na fali ruchów nacjonalistycznych, nakierowanych na odzyskanie północnych ziem zagarniętych przez „barbarzyńców” jeszcze w XII wieku. Odwołując się do tradycji Imperium Han, którego znaczenie dla Azji porównywalne było ze znaczeniem Imperium Rzymskiego dla Europy, powieść cementowała poczucie wspólnej, osadzonej historycznie, przynależności narodowej.

Oryginał zaginął, najbardziej znana dziś wersja opiera się na wydaniu z wieku XVII, choć istnieje również wydanie drukowane z pierwszej połowy wieku XVI. Żywe postaci, pełne rozmachu sceny i barwna wizja starożytnych realiów przełożyły się na popularność dzieła nie tylko w Chinach, ale i w Japonii, Korei oraz Wietnamie.

Chińczycy od dziecka obeznani są z postaciami i wydarzeniami opiewanymi przez Luo Guanzhonga. Czytanki, lektury, słuchowiska radiowe, widowiska telewizyjne, nawet komiksy odwołują się do Dziejów Trzech Królestw. Powieść otwiera słynne zdanie: „Imperium, przez wieki podzielone, musi się zjednoczyć; przez wieki zjednoczone, musi się podzielić.” Koniec wieńczy odwrócenie tej frazy. Ten swoisty „cykl dynastyczny”, tak widoczny w długiej historii cywilizacji chińskiej, nie może chyba bardziej odbiegać od zachodniego linearnego spojrzenia na historię. Okrojone polskie wydanie owego fundamentalnego dzieła, kluczowego dla zrozumienia myślenia pokoleń Chińczyków o swojej tożsamości, ukazało się w 1972 r. nakładem Czytelnika, przekład z angielskiego Natalia Billi.

Chichot historii

Powstanie chłopskie przeciwko dynastii Północnej Song z początku XII wieku n.e. posłużyło za kanwę Opowieści znad brzegów rzek (Shuihu zhuan). Upadek dynastii w roku 1127, przed którym rozgrywają się opisywane wydarzenia, to jedyna pewna data wiążąca się z tym dziełem; o dokładny czas jego powstania do dziś toczą się spory. Z autorstwem, oznaczającym w tym przypadku opracowanie ludowych podań, łączy się zwykle dwa nazwiska – znanego nam już Luo Guanzhonga oraz Shi Nai’ana, o którym wiadomo niewiele więcej ponad to, że tworzył w epoce Ming.

Opowieści doczekały się potępienia jako dzieło wywrotowe. Nic dziwnego, skoro kilkudziesięciu jego bohaterów to zbuntowani urzędnicy, żołnierze i niezadowoleni obywatele, którzy łączą siły, by stawić opór skorumpowanej władzy. W roku 1799, za panowania mandżurskiej dynastii Qing (XVII-XX w.), wydano rozporządzenie nakazujące zniszczenie desek drukarskich i wydrukowanych już egzemplarzy. Rozpuszczano plotki, wedle których potomkowie autora do trzeciego pokolenia byli głusi i niemi. Władza broniła się jak mogła, i miała przed czym, bo jak pisze Witold Jabłoński w przedmowie do polskiego wydania z lat pięćdziesiątych, „Częste wypadki przechodzenia oficerów i żołnierzy armii cesarskiej na stronę Sprawiedliwych Zbójców tłumaczy ogólnie wrogie nastawienie społeczeństwa wobec aparatu państwowego będącego narzędziem ucisku klasowego”.

Po upadku cesarstwa, na fali rehabilitacji języka potocznego i wciągania do klasyki dzieł popularnych, także Opowieści wyszły z podziemia. Przywołajmy jednak jeszcze raz słowa Witolda Jabłońskiego: „dopiero w Chinach Ludowych znalazły Opowieści znad brzegów rzek należytą ocenę. Poznano się na ich walorach realistycznych, na ich wartości ideowej”.

Na wartości literackiej i historycznej Opowieści poznał się też Zachód. Na angielski i niemiecki przekładano je już w latach 30. Ciekawe, czy dziś, kiedy chińscy chłopi coraz częściej buntują się przeciwko skorumpowanym urzędnikom, kradnącym im ziemie pod budowę autostrad, obecna dynastia nadal wysoko ceni „wartość ideową” Opowieści. Polska skrócona wersja, oparta na najwcześniejszym angielskim przekładzie, ukazała się nakładem Czytelnika w 1952 r. w tłumaczeniu Eleonory Romanowicz.

Go West!

W roku 629 chiński mnich Xuanzang (Tripitaka) dotarł do Indii, gdzie przez siedemnaście lat studiował księgi buddyjskie, by następnie wiele z nich przywieźć na cesarski dwór Tang. Prócz licznych przekładów tekstów religijnych pozostawił po sobie szczegółowy opis wędrówki przez ponad pięćdziesiąt krain. Ludzie pędzelka nie byliby godni miana literatów, gdyby nie skorzystali z owej niezwykłej relacji. Do dziś zachował się niepełny tekst skryptu z dynastii Song, zawierający kilka ważnych epizodów. Za dynastii Yuan o wyprawie Xuanzanga powstała sztuka sceniczna. Na tych i innych źródłach opierał się Wu Cheng’en, kiedy tworzył swą Wędrówkę na Zachód (Xiyouji).

Wu Cheng’en (1500-1582) mimo licznych przymiotów intelektu nie wypadał dobrze w cesarskich egzaminach urzędniczych. Zmuszony pędzić skromne życie na prowincji, poświęcił się pisaniu wierszy i gromadzeniu ludowych opowieści. W ostatnich swych latach zasiadł do pisania największego dzieła, które miało go unieśmiertelnić. Tworząc liczącą sto rozdziałów Wędrówkę nie ograniczył się do zredagowania i ujednolicenia istniejących tekstów. Religijną buddyjską opowieść przekuł w dzieło fantastyczne i mitologiczne, pełne humoru i frapujących zdarzeń, na którego kartach roi się od potworów, bóstw i demonów. Głównym bohaterem niezwykłych perypetii przestał być mnich Xuanzang; wiodącą rolę przejął Król Małp, postać niezwykle barwna – komiczna, irytująca, szlachetna, groźna, buntownicza, wymieniać można by długo.

Wu Cheng’en twórczo przetworzył istniejące już epizody oraz dodał własne. Zasięg wprowadzonych zmian pozwala określić jego dzieło mianem kolejnego kroku na drodze powieści chińskiej od kompilacji dzieł wcześniejszych ku utworom samodzielnym.  Wędrówka do dziś cieszy się powodzeniem czytelników dorosłych oraz dzieci. Polskim odbiorcom kilkadziesiąt rozdziałów w przekładzie z chińskiego przybliżył Tadeusz Żbikowski. W 1976 r. nakładem Czytelnika ukazał się pierwszy wybór pt. Król Małp, w 1984 r. drugi pt. Wędrówka na Zachód.

Porno z epoki Ming

Lanling Xiaoxiao Sheng – to imię pojawia się w kontekście autorstwa powieści Kwiaty śliwy w złotym wazonie (Jin Ping Mei). W rzeczywistości to pseudonim, dający się przetłumaczyć jako „Śmiejący się Uczony z Lanling”. Do dziś trwają spory o prawdziwą tożsamość autora. Wedle jednej z wielu teorii miałby nim być pisarz Wang Shizhen, w głównej postaci książki, wyuzdanym i zepsutym Ximenie Qingu, ujawniający prawdę o cesarskim ministrze, winnym skazania na śmierć jego ojca. Wedle innej teorii, pod pseudonimem ukrywa się anonimowy taoista, potępiający zepsucie toczące dynastię Ming. Z kolei francuski sinolog André Lévy wysunął tezę o autorstwie kobiety.

Jakby nie było, Kwiaty śliwy to dzieło wyjątkowe, pierwsze w tak małym stopniu powstałe w oparciu o wcześniejsze opowieści. Główny bohater, zdeprawowany kupiec i urzędnik, erotoman i przestępca, przez kilkadziesiąt rozdziałów powieści pomnaża swoje bogactwo, uwodzi kolejne kobiety (i nie tylko), wspina się po szczeblach kariery, a wszystko w przebogatym otoczeniu, mistrzowsko nakreślonym przez Śmiejącego się Uczonego. Powstałe najprawdopodobniej w XVI wieku i wydrukowane na początku wieku XVII dzieło od początku nie miało jednak łatwego życia. Rozgrywające się na pozór w wieku XII, za panowania dynastii Song, w rzeczywistości ujawniało zepsucie toczące współczesne autorowi rządy Ming. Powieść cieszyła się wielką estymą w środowiskach uczonych i artystów; feudalnej władzy obecny w utworze naturalizm erotyczny przekraczający granice pornografii służył za pretekst do palenia egzemplarzy i niszczenia drukarskich desek.

Sceny łóżkowe zmuszały pruderyjnych wydawców zagranicznych a także edytorów w Hongkongu i na Tajwanie do imania się nożyc. Na Zachód trafiały zrazu niereprezentatywne obierki, w których jeśli wyuzdane passusy w ogóle się pojawiały, to po łacinie; w przypadku pewnego wydania japońskiego inkryminowane fragmenty zachowano w chińskim oryginale. Z drugiej strony nie brakowało wydań, gdzie to erotyka wysuwana była na plan pierwszy, ze szkodą dla walorów literackich całości. Ale przekonajmy się sami:

…Złoty Lotos zaścieliła leżankę, zdjęła z siebie wszystko i ułożona na wznak poruszała lekko trzymanym w dłoni wachlarzem z białego jedwabiu. Na ten widok Si-menem targnęło pożądanie. Pozbywszy się również całego przyodziewku, zasiadł na ogrodowym stołeczku i palcami stopy jął pieścić czubeczek jej kwiatuszka, aż pociekł zeń sok niczym ślina spod ślimaka. Następnie zdjął jej haftowane w kwiatki pantofelki, rozwinął bandaże krępujące stopy i zawiązał jeden koniec na kostkach, a drugi wysoko wokół poprzeczki na szczycie pergoli. Tak oto na sposób smoka rozwierającego pazury rozwarło się wnijście kosmatki, odsłaniając różowe płatki, między którymi stroszył się rubin „kurzego języczka”. Si-men nachylił się i koniuszkiem swego pióra łaskotał ją zrazu wokół wchodu, a potem z ręką wspartą o podgłówek z całą mocą runął do wnętrza, taplając się w jego mokrości niby węgorz uwięziony w mule. Złoty Lotos nakryta Si-menem dobywała z siebie okrzyki rozkoszy…

W 1957 r. w Chinach Ludowych ukazało się pełne oryginalne wydanie Kwiatów śliwy, przeznaczone jednak dla wąskiego kręgu. Ponoć sam Mao Zedong zaczytywał się w przygodach Ximena. Dziś powieść ma zasłużony status klasyki literackiej. Pierwsze (niepełne) polskie wydanie ukazało się nakładem Muzy SA w 1994 r., trzecie w 2001, w przekładzie z chińskiego Ireny Sławińskiej, Jerzego Chociłowskiego i Ryszarda Chmielewskiego.

Łże-elity

Wu Jingzi (1701-1754), autor Nieoficjalnej historii konfucjanistów (Rulin waishi), urodził się w zamożnej rodzinie. Spędziwszy młode lata na zabawie, zubożał, by pod koniec życia coraz częściej zaglądać do czarki (dalekowschodniego odpowiednika kieliszka). Poza Historią napisał m.in. wiersze i komentarze.

System państwowych egzaminów urzędniczych działał już w pierwszym tysiącleciu n.e., ale szczyt rozwoju osiągnął za panowania dynastii Ming i Qing. Kandydaci na stanowiska urzędowe musieli wykazać się m.in. doskonałą znajomością kanonu konfucjańskiego. To właśnie temu systemowi i jego absurdom poświęcił Wu Jingzi swą satyrę społeczną. Egzaminy wbrew szczytnej idei nie wyłaniały najsprawniejszych kadr ani nie podnosiły poziomu wykształcenia – wręcz przeciwnie. Teoretycznie otwarte dla każdego, w praktyce dostępne były głównie dla synów zamożnych rodzin. Kandydaci studiowali wyłącznie to, co wymagane było do napisania esejów egzaminacyjnych o ściśle określonej formie. Spędzali długie lata, doskonaląc sztukę pisania esejów, zaniedbując inną, bardziej praktyczną wiedzę. Mimo tego większość nie zdawała egzaminów, nieliczni zaś szczęśliwcy, którzy strawili życie na nauce, widząc orszak nadjeżdżający z zawiadomieniem o pomyślnym rezultacie, dostawali nieraz ze szczęścia pomieszania zmysłów. Tak przynajmniej przedstawia to Wu Jingzi. Jak wieść niesie, większość sytuacji i postaci znał z autopsji lub ze słyszenia, zaś imiona bohaterów stanowią zwykle aluzje do osób mu współczesnych.

Powieść nie ma spójnego wątku. Bohaterowie pojawiają się i znikają, by już nie wrócić, co może cieszyć, skoro wielu z nich to pierwszej wody obłudnicy, snoby i pyszałki. Wu Jingzi kpi z dominującej w myśleniu ówczesnych Chińczyków doktryny moralnej konfucjanizmu, a opisując na poły zabawne, na poły naganne wydarzenia, daje wyraz swojemu buntowi przeciwko ówczesnym konwenansom. W Polsce ukazał się dotąd tylko fragment Historii (jako Ze świata ludzi wykształconych), w Antologii literatury chińskiej pod redakcją Witolda Jabłońskiego, opublikowanej w 1956 r. nakładem PWN.

Wzlot o upadku

Protestem przeciwko konfucjanizmowi jest też Sen Czerwonego Pawilonu (Hongloumen). Powieść Cao Xueqina (1724-1764) to szczytowe osiągnięcie klasycznego powieściopisarstwa chińskiego, dotykające samej istoty społeczeństwa na przedprożu zmian. Obecny w niej obraz narodu, polityki, życia i miłości tworzy jedyną w swoim rodzaju encyklopedię feudalnych Chin.

W następnym stuleciu Państwo Środka miało stanąć w obliczu największego od wieków zagrożenia zewnętrznego – ekspansji krajów Zachodu oraz Japonii – od środka zaś tkankę słabnącego, lecz wciąż wzbraniającego się przed reformą cesarstwa rozrywać miały narastające sprzeczności między rządzącymi i rządzonymi. Wiek, w którym żył Cao Xueqin, był ostatnim w historii cesarskich Chin okresem dobrobytu i stabilizacji.

Jakby przeczuwając schyłek feudalizmu, autor wzniósł się na wyżyny kunsztu literackiego i w historii upadku czterech wielkich rodów Jia, Shi, Wang i Xue ukazał ówczesne społeczeństwo. Wbrew tradycji konfucjanizmu, kładącego nacisk na związek człowieka z etyką, Sen sławi piękno wrodzonej moralności i prawdziwej miłości. Historia Baoyu i Daiyu, pary zakochanych, buntujących się przeciwko archaicznym nakazom i chcących żyć wedle własnych wyobrażeń, obrazuje konflikt między tym, co piękne z natury, a tym, co cnotliwe z musu. Przenikliwa diagnoza kondycji społeczeństwa i jednostki w epoce Qing została ujęta w mistrzowską formę literacką. Język dialogów i opisów do dziś stanowi wzór klasycznego chińskiego realizmu.

Cao Xueqin nie zdołał dokończyć swego dzieła. Pochodził z bogatej, ustosunkowanej rodziny, decyzją władzy wtrąconej w ubóstwo. Zmarł z nędzy i niedożywienia, zostawiając 80 rozdziałów, będących rozliczeniem z epoką. Końcowe 40 rozdziałów dopisał Gao E. Nie dochował on w pełni intencji autora. Wprawdzie dalszy ciąg powieści zgodnie z koncepcją Cao Xueqina przenika pesymistyczna filozofia buddyzmu, lecz w zakończeniu do niektórych postaci los się uśmiecha.

Sen Czerwonego Pawilonu to najpopularniejsza z omawianych powieści, bijąca rekordy poczytności, nakładów i tłumaczeń na języki obce. Polskim czytelnikom znany jest dotąd jedynie fragment zamieszczony w wymienionej już Antologii literatury chińskiej.

Umarł król…

W miarę, jak nasilało się zagrożenie dla przetrwania Chin i rosła wrogość obywateli wobec ociężałego, anachronicznego cesarstwa, elita intelektualna zaczęła używać literatury jako narzędzia coraz głośniejszej krytyki i nawoływania do zmian. Początek XX wieku przyniósł pojawienie się bogatej literatury zaangażowanej. Treści inspirowane zachodnim myśleniem społecznym i politycznym zawierały się jednak we wciąż tradycyjnej formie literackiej.

Prekursorem nowoczesnej literatury chińskiej był Lu Xun (1881-1936), pisarz i publicysta, który w 1909 r. wrócił ze studiów w Japonii w sam środek dojrzewających wydarzeń rewolucyjnych. Jego publikacje (wśród których znalazły się tłumaczenia nowel Sienkiewicza, m.in. Janko Muzykanta i Latarnika) szybko zyskały mu sławę intelektualnego patrona zmian.

W 1911 r. proklamowano Republikę Chińską. Nową epokę w literaturze chińskiej zapoczątkował w 1919 r. patriotyczny i antyfeudalny Ruch 4 Maja. Zaczął się czas rozliczeń tradycji imperialnych i otwarcia na doświadczenia literatury światowej. Zrezygnowano z języka klasycznego na korzyść mówionego. Ruch ów tworzyli lewicowo nastawieni inteligenci, z których wielu parało się pisarstwem również po ustanowieniu Chińskiej Republiki Ludowej w 1949 r., w warunkach dominacji socrealizmu, który z klasyką nie miał już wiele wspólnego.

Cierpliwości

Na upartego można rzec, że w Polsce dostępne są wszystkie wymienione tytuły, problemu więc nie ma. Trzeba jednak powiedzieć sobie jasno – tradycja literatury chińskiej, tej popularnej, jaką czytali i czytają Chińczycy oraz odbiorcy zachodni, wciąż pozostaje w Polsce nieznana, lub znana słabo. Żadne z wymienionych dzieł nie zostało przełożone w całości (a dwa zaledwie w drobnym fragmencie). Dwa zostały przetłumaczone za pośrednictwem starych obcojęzycznych przekładów. W XXI stuleciu ukazała się tylko jedna wznowiona pozycja, pozostałe liczą sobie nawet i pół wieku. Od tamtych czasów zmodernizował się polski język literacki, zreformowano łacińską pisownię wyrazów chińskich, przestano patrzeć na literaturę przez pryzmat komunizmu, odkryto Chiny jako ważnego gracza międzynarodowego i fascynujący region turystyczny, pojawiły się liczne sinologiczne wydawnictwa encyklopedyczne i książki współczesnych autorów z Państwa Środka…

Żeby złagodzić czytelnikom męki oczekiwania na wysyp chińskiej klasyki w polskich księgarniach, pozwoliłem sobie przedstawić niniejszy esej, nie roszczący sobie w najmniejszym stopniu pretensji do wyczerpania całości zagadnienia. Mam nadzieję, że chociaż na chwilę zaspokoi on głód wiedzy czytelników zainteresowanych literaturą chińską (lub rozbudzi apetyt u dotychczas obojętnych) i doda kontekstu lekturze utworów współczesnych. Bo czyż można w pełni zrozumieć Masłowską, nie mając pojęcia, kto zacz Krasicki, Prus, Gombrowicz…?

Dawid Juraszek

 
Korzystałem z następujących źródeł:

The Core of Chinese Classical Fiction. Wybór: Jianing Chen. Redakcja: Frank Jiang. New World Press, Pekin 2001
Chiny. Leksykon. Edward Kajdański. Książka i Wiedza, Warszawa 2005
Historia Chin. Patricia Buckley Ebrey. Muza SA, Warszawa 2002
Chiny. Kultura i tradycje. Jacques Pimpaneau. Wydawnictwo Akademickie DIALOG, Warszawa 2001
Three Kingdoms. Tłumaczenie z chińskiego, komentarze i posłowie: Moss Roberts. Foreign Languages Press / University of California Press, Pekin 1997

Ponadto wykorzystałem przedmowy i posłowia do polskich wydań niektórych z omawianych dzieł, a także zasoby internetowe.
Autor: Dawid Juraszek. Artykuł zamieszczono za zgodą Autora. Wszelkie prawa zastrzeżone. Źródło:
 

Tagi: ,

Komentarze wyczone.

Patrnerska strona

Serwis informacyjny MMA najpopularniejszy w Polsce

Trening i motywacja kochamsilownie.pl