Regulamin - Loguj/Wyloguj

„Chiński syndrom.” (12)

10 czerwca, 2010 autor Cavior

Autor: Dawid Juraszek. Artykuł zamieszczono za zgodą Autora.

Sinoelegancja

Wysokościowce Szanghaju, pełne nowych samochodów ulice Pekinu, wszechobecne telefony komórkowe, największa społeczność internetowa, najszybsza kolej – to wszystko do lamusa odsyła wizerunek Chińczyka zgarbionego na polu ryżowym w stożkowym kapeluszu… Czy aby na pewno?

Powtarzana do znudzenia fraza, że Chiny to „kraj kontrastów” jest wciąż aktualna. Długo można by mówić o wewnątrzchińskich przepaściach językowych, kulturowych, gospodarczych. Ale różnice między tym, co stare i nowe, co własne i obce, widać tu już na pierwszy rzut oka – w modzie.

Stożkowe kapelusze, w które jako dziecko wyposażałem malowanych kredkami Chińczyków, wciąż trzymają się mocno. Oczywiście nie noszą ich ludzie młodzi ani pracownicy umysłowi. Jednak już choćby sprzątacze oprócz odblaskowych pomarańczowych kamizelek noszą właśnie plecione żółte kapelusze, wypisz-wymaluj z wyobrażeń o Chinach jeszcze z epoki cesarstwa. Podobnie rolnicy, którzy warzywa i owoce dźwigają na bambusowych nosidłach, zaprojektowanych dobre kilka tysięcy lat temu i wciąż niezrównanie skutecznych, osłaniają się od słońca i deszczu właśnie szerokim stożkowymi kapeluszami.

Kto nie pracuje fizycznie, ale żywi szacunek do nieco bliższej przeszłości, nosi mundur. Często bywa to uniform wojskowy, ale także tzw. mundurek Mao, czyli prosty zapinany strój bez kołnierza w ciemnym kolorze, który nota bene był w użyciu jeszcze przed dojściem do władzy Wielkiego Sternika. To starsi mężczyźni, a kobiety? Te nie stronią od kubraków w zawiłe orientalne wzory, często zapinanych nie na guziki, ale węzły.

Zresztą da się tu zauważyć silny fetysz munduru. Byle portier (bez obrazy) nosi tu bez mała galowy mundur z lampasami i lśniącymi odznakami. W efekcie mundury policjantów i żołnierzy nie robią już większego wrażenia. Odpryskiem tej mody jest niezwykła popularność garniturów. Strój kojarzący się u nas z biznesem i maturą, tutaj święci triumfy pośród tragarzy i robotników. Nawet w sezonie egzaminacyjnym jedyną osobą noszącą na uczelni garnitur bywa pracownik fizyczny roznosząsy butle z wodą do popularnych dystrybutorów…

Młodzież bowiem mundurom wszelkiej maści mówi nie. W tej grupie wiekowej dominuje strój zachodni – czy raczej jego wersja lokalna. Wielu Chińczyków bardzo chce wyglądać jak ich rówieśnicy na Zachodzie, ale często zbaczają raczej w kierunku japońskiej mody na zaskakujące zestawienia kolorów i części garderoby. Im barwniej, tym lepiej – tak zdaje się brzmieć dewiza wielu młodych Chińczyków. Róż, połysk, jaskrawe wzory, anglojęzyczne (a raczej pseudoanglojęzyczne) napisy robią furorę. Miłości do kontrastów nigdzie nie widać wyraźniej, niż w nowoczesnym chińskim stroju ślubnym – panny młode do śnieżnobiałej sukni zakładają czarne kozaki z futerkiem i ozdóbkami.

Skoro już jesteśmy przy butach, tu uwidaczniają się wyraźnie różnice między płciami. Kobiety lubią mieć przy obuwiu koraliki, diamenciki, frędzelki i tym podobne. Mężczyźni hołdują z kolei żałobnej ascezie, wbijając stopy w skórzane trzewiki z absurdalnie spiczastymi noskami. Osobną kategorię stanowi obuwie sportowe, choć słynne chińskie trampki przegrywają rywalizację w wyrobami adidasopodobnymi. Za to sandałów się tu prawie nie uświadczy.

Wyluzowany stosunek do stroju wyjściowego prezentują z kolei niektóre panie w średnim wieku. Te idąc rano, w południe czy wieczorem na zakupy nie tracą czasu na przebieranki. Piżama jest dla części Chińczyków strojem uniwersalnym, nawet w zimie. Ba – zwłaszcza w zimie, bo piżamy owe są grubo pikowane i grzeją jak najlepsza kurtka. Do tego kapcie z kożuszkiem, i można zasuwać na ulicę. O schludność trzeba jednak dbać – stąd popularność rękawków z gumkami, zakładanych na przedramiona dla ochrony odzieży przed zabrudzeniem. Z takim gadżetem żaden uwalany kontuar czy ławka nie jest już straszny!

Przy tym wszystkim do najlepiej sprzedających się kosmetyków należą najprzeróżniejsze specyfiki wybielające. Wzbogacone wyciągami z jedwabiu czy ze słynnych ptasich gniazd kremy i maseczki prosto z półek trafiają na twarze Chinek, co skutkuje obecnością w przestrzeni publicznej istnych trupich masek.

Na koniec słowo o fryzurach. Mężczyźni w średnim wieku lubią fryzury „w kwadrat” – przycięte płasko od góry włosy sprawiają, że patrząc w twarz takiemu delikwentowi ma się wrażenie, że ma on na głowie kanciasty hełm. Młodsi modnisie stroszą się namiętnie, strasząc istnymi strzechami. Dziewczyny stając się kobietami porzucają zaś warkoczyki i końskie ogony, przerzucając się na różne odmiany włosów kręconych. Co zaś do kolorystyki, to wszyscy Chińczycy rodzą się z pięknie czarnymi bujnymi włosami, których można im tylko pozazdrościć. Ale cóż zrobić, skoro na Zachodzie włosy są o tyle ciekawsze! I tak młodzi Chińczycy idą w ślady swoich japońskich rówieśników, tleniąc i farbując swoje włosy na potęgę, byle dorównać w palecie barw narodom Europy.

Proszę sobie zatem wyobrazić taką oto postać: białe kozaczki z koralikami, kolorowe rajstopy, kusa sukieneczka, kurteczka z futerkiem, pod nią tęczowa bluzeczka, strzecha jasnobrązowych włosów, bardzo ostatnio „trendy” okulary w grubych oprawkach, za to bez szkieł, i diamencikowe przyklejki na siekacze – to młoda Chinka idąca z duchem mody, a nawet galopem go wyprzedzająca, i to o kilka długości.

Autor: Dawid Juraszek. Artykuł zamieszczono za zgodą Autora. Wszelkie prawa zastrzeżone. Źródło: www.juraszek.net

Tagi: ,

Komentarze wyczone.

Patrnerska strona

Serwis informacyjny MMA najpopularniejszy w Polsce

Trening i motywacja kochamsilownie.pl